24-02-2016, 20:41
Jestem bardzo czuła na zapachy, zarowno na przyjemne jak i nieprzyjemne. Paskudny smrodek powoduje u mnie szybko odruch wymiotny, np na oddziale onkologicznym wyczuwam przykrą woń i po kilku minutach muszę w popłochu wyjść lub przed wizytą zażyć środki antywymiotne. Zapach gotowanej baraniny też jest dla mnie nie do zniesienia, podobnie smród długo nie pranych ubrań niektórych pasażerów w autobusach.
Mam też ulubione zapachy, kojące, które chce się wąchać i ich obecność sprawia przyjemność.
Gdy byłam w Paryżu, to specjalnie wchodziłam do galerii La Fayette, aby na stoisku perfumeryjnym powąchać z testerów perfumy, na które wtedy nie było mnie stać. Teraz też chyba mnie nie stać, ale to już nie ważne, bo nawet nie pamiętam ich nazw.
Teraz mam zapach dyskretny perfumeryjny w aucie i wierzcie mi że z przyjemnością wsiadam do tego auta.
Mam też ulubione zapachy, kojące, które chce się wąchać i ich obecność sprawia przyjemność.
Gdy byłam w Paryżu, to specjalnie wchodziłam do galerii La Fayette, aby na stoisku perfumeryjnym powąchać z testerów perfumy, na które wtedy nie było mnie stać. Teraz też chyba mnie nie stać, ale to już nie ważne, bo nawet nie pamiętam ich nazw.
Teraz mam zapach dyskretny perfumeryjny w aucie i wierzcie mi że z przyjemnością wsiadam do tego auta.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


