18-02-2016, 21:10
Jak to kiedyś ktoś określił-gdy budzi się miłość,zasypia rozum.Wszystko dzieje się w mózgu za sprawą hormonów i neuroprzekaźników.
Przyspieszone bicie serca i oddech,rozszerzenie źrenic,nozdrzy itd.w sytuacji zadurzenia spełniają takie same znaczenie jak w przypadkach zagrożenia,zdobywania jakichś dóbr materialnych czy osiągów w sporcie.To coś w rodzaju dopingu,tyle że naturalnego.Wiadomo,lepiej ukrwiony i dotleniony organizm pozwala na lepszą autoprezentację i lepszą ocenę obiektu zainteresowania.
Co do drugiej strony,różnie to działa.Niektórzy nawet doszukują się tu udziału feromonów,chociaż niczego jeszcze w tej dziedzinie niezbicie nie udowodniono.
Nie widzę przeszkód,żeby to zjawisko pojawiało się u danego osobnika więcej niż raz podczas jego egzystencji.
Przyspieszone bicie serca i oddech,rozszerzenie źrenic,nozdrzy itd.w sytuacji zadurzenia spełniają takie same znaczenie jak w przypadkach zagrożenia,zdobywania jakichś dóbr materialnych czy osiągów w sporcie.To coś w rodzaju dopingu,tyle że naturalnego.Wiadomo,lepiej ukrwiony i dotleniony organizm pozwala na lepszą autoprezentację i lepszą ocenę obiektu zainteresowania.
Co do drugiej strony,różnie to działa.Niektórzy nawet doszukują się tu udziału feromonów,chociaż niczego jeszcze w tej dziedzinie niezbicie nie udowodniono.
Nie widzę przeszkód,żeby to zjawisko pojawiało się u danego osobnika więcej niż raz podczas jego egzystencji.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


