14-02-2016, 15:06
Różnie to u mnie bywa, bo dużo zależy od rozmawiających jak też od słuchających.
Zazwyczaj tak bywa, że jak ktoś zaczyna coś opowiadać, to w tym czasie, przypominają się
historie z życia dla osób trzecich i które koniecznie chcą akurat teraz to opowiedzieć, bo jak twierdzą, potem
zapomną a to jest "ciekawe". Jestem dobrym typem słuchacza, potrafię na wiele godzin zamilknąć aby tylko
słuchać ale jak zaczynam opowiadać, to nie lubię jak się ktoś wtranżala i wtedy zazwyczaj, kończę w połowie
swoją opowieść, bo po co ciągnąć, jak widzę, że ktoś przerywa? Odbieram to jako mało interesujące.
Bywały też moje wykłady, gdzie ludzie na koniec mówili, że czuli się jak w transie... na przykład, raz dwóm
młodym dziewczynom dałam wykład na temat palenia papierosów i na jedną tak podziałał, że na drugi dzień,
rzuciła palenie. Także więc wiele zależy od słuchającego, jak też od mówcy.
Zazwyczaj tak bywa, że jak ktoś zaczyna coś opowiadać, to w tym czasie, przypominają się
historie z życia dla osób trzecich i które koniecznie chcą akurat teraz to opowiedzieć, bo jak twierdzą, potem
zapomną a to jest "ciekawe". Jestem dobrym typem słuchacza, potrafię na wiele godzin zamilknąć aby tylko
słuchać ale jak zaczynam opowiadać, to nie lubię jak się ktoś wtranżala i wtedy zazwyczaj, kończę w połowie
swoją opowieść, bo po co ciągnąć, jak widzę, że ktoś przerywa? Odbieram to jako mało interesujące.
Bywały też moje wykłady, gdzie ludzie na koniec mówili, że czuli się jak w transie... na przykład, raz dwóm
młodym dziewczynom dałam wykład na temat palenia papierosów i na jedną tak podziałał, że na drugi dzień,
rzuciła palenie. Także więc wiele zależy od słuchającego, jak też od mówcy.


