14-01-2016, 12:54
To znaczy pomogło na tyle, ze jak się następna kaczka prosiła w rzece o egzekucję, Nikuś zrobił to błyskawicznie, a potem ptaszynę zagrzebał na skraju rowka z ziemniakami.
Miał pies pecha. To był pierwszy rok, w którym postanowiliśmy część ogrodu przeznaczyć na uprawę . Poszłam ukopać kilka ziemniaków do obiadu i natknęlam się na byle jak zagrzebaną, jeszcze cieplutką dziką kaczkę. Pies szedł ze mną, nagle gdy zobaczył, że jednym ruchem motyki odkopałam kaczkę – jakby w niego piorun strzelił. Uciekł i zaszył się w gęstych malinach. Ja za nim z tą kaczką i dociekam: co to za kaczka i jaki zidiociały pies ją tu zagrzebał. Na to pies chyłkiem znalazł jakąś dziurę w plocie i zniknął na kilka godzin bez śladu.
Wrócił późnym wieczorem. Nikt go wówczas nie pogłaskał. Pies był przezroczystym powietrzem.
To było ostatnie jego polowanie na dziko.
Bez klapsa, bez bicia Nikodem zrozumiał.
Kaczki dzikie i hodowlane mogły potem pływać „jego” rzeką do woli.
Udawał, ze nie widzi, albo patrzył obojętnie. "Uczłowieczyliśmy go"
Miał pies pecha. To był pierwszy rok, w którym postanowiliśmy część ogrodu przeznaczyć na uprawę . Poszłam ukopać kilka ziemniaków do obiadu i natknęlam się na byle jak zagrzebaną, jeszcze cieplutką dziką kaczkę. Pies szedł ze mną, nagle gdy zobaczył, że jednym ruchem motyki odkopałam kaczkę – jakby w niego piorun strzelił. Uciekł i zaszył się w gęstych malinach. Ja za nim z tą kaczką i dociekam: co to za kaczka i jaki zidiociały pies ją tu zagrzebał. Na to pies chyłkiem znalazł jakąś dziurę w plocie i zniknął na kilka godzin bez śladu.
Wrócił późnym wieczorem. Nikt go wówczas nie pogłaskał. Pies był przezroczystym powietrzem.
To było ostatnie jego polowanie na dziko.
Bez klapsa, bez bicia Nikodem zrozumiał.
Kaczki dzikie i hodowlane mogły potem pływać „jego” rzeką do woli.
Udawał, ze nie widzi, albo patrzył obojętnie. "Uczłowieczyliśmy go"
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


