10-01-2016, 9:55
Nikuś miał osiedlowych przyjaciół. Jednym z nich był wyżeł Piegus. Pani od Piegusa do mnie:
" Proszę pani, dopóki Piegus nie poznał Nikusia był takim dobrym psem, posłusznym.
A teraz…. jak Nikuś biegnie na wagary to Piegus z nim. I nie ma na to rady".
Bywało, że rano bawili się w berka, albo w ósemki, aż znienacka znikali na kilka godzin.
Nikodem obierał azymut i następowała ucieczka gdzieś na dalekie peryferie miasta. Szukaj wiatru w polu! Państwo od Piegusa w najwyższym zdenerwowaniu musieli iść do pracy, a ja lub córki pełniłyśmy dyżur w oknie lub pod klatką schodową, czekając na powrót łobuzów. Ile nas to zdrowia kosztowało!
Drugim przyjacielem od szalonych zabaw był Maksiu. Maks - jak sama nazwa wskazuje był ratlerkiem - asystentem Nikusia. Zawsze biegał krok za Nikodemem i jako drugi obsikiwał interesujące obiekty. Ale że Nikusiowe zawsze musiało być na wierzchu, to Nikodem podchodzil i obsikiwał ponownie. Dzięki takim drogowskazom psy miały świetną orientację w terenie. Wracając do Maksia - Nikodem bawił się z Maksiem jak ze szczeniakiem, ostrożnie przeprowadzał go przez ulicę i chronił, ale na wyprawy też go zabierał.
Nikuś był bowiem uosobieniem wolności.
Jednak ta niesubordynacja była dla psów groźna.
Nic dziwnego, że doszliśmy do wniosku, że najlepsze co możemy dla Nikusia zrobić, to zapewnić mu jak najwięcej pobytów na wsi, bo foksterier nudzący się w mieszkaniu lub prowadzony na smyczy
był smutniejszy niż logo listopada;
ponadto wszyscy odczuwaliśmy, że to musi być dla niego straszne.
Pojawiła się myśl o chacie na wsi.
cdn.
" Proszę pani, dopóki Piegus nie poznał Nikusia był takim dobrym psem, posłusznym.
A teraz…. jak Nikuś biegnie na wagary to Piegus z nim. I nie ma na to rady".
Bywało, że rano bawili się w berka, albo w ósemki, aż znienacka znikali na kilka godzin.
Nikodem obierał azymut i następowała ucieczka gdzieś na dalekie peryferie miasta. Szukaj wiatru w polu! Państwo od Piegusa w najwyższym zdenerwowaniu musieli iść do pracy, a ja lub córki pełniłyśmy dyżur w oknie lub pod klatką schodową, czekając na powrót łobuzów. Ile nas to zdrowia kosztowało!
Drugim przyjacielem od szalonych zabaw był Maksiu. Maks - jak sama nazwa wskazuje był ratlerkiem - asystentem Nikusia. Zawsze biegał krok za Nikodemem i jako drugi obsikiwał interesujące obiekty. Ale że Nikusiowe zawsze musiało być na wierzchu, to Nikodem podchodzil i obsikiwał ponownie. Dzięki takim drogowskazom psy miały świetną orientację w terenie. Wracając do Maksia - Nikodem bawił się z Maksiem jak ze szczeniakiem, ostrożnie przeprowadzał go przez ulicę i chronił, ale na wyprawy też go zabierał.
Nikuś był bowiem uosobieniem wolności.
Jednak ta niesubordynacja była dla psów groźna.
Nic dziwnego, że doszliśmy do wniosku, że najlepsze co możemy dla Nikusia zrobić, to zapewnić mu jak najwięcej pobytów na wsi, bo foksterier nudzący się w mieszkaniu lub prowadzony na smyczy
był smutniejszy niż logo listopada;
ponadto wszyscy odczuwaliśmy, że to musi być dla niego straszne.
Pojawiła się myśl o chacie na wsi.
cdn.
Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić <zhm>


