08-12-2015, 22:46
Trochę podywaguje.
Wydaje mi się,że słowa Chrystusa o nadstawianiu drugiego policzka mają inny sens niż nakaz biernego przyzwalania na zło.
W Chrześcijaństwie jako religii miłości bliźniego nie było już miejsca na"oko za oko,ząb za ząb"zaczerpnięte z kodeksu Hammurabiego.
A tak w związku z tym-może wielki sukces nauk Chrystusa wynika z tego,że dla władców Chrześcijaństwo stwarza doskonałych poddanych?Przynajmniej w ideologicznej teorii
Wydaje mi się,że słowa Chrystusa o nadstawianiu drugiego policzka mają inny sens niż nakaz biernego przyzwalania na zło.
W Chrześcijaństwie jako religii miłości bliźniego nie było już miejsca na"oko za oko,ząb za ząb"zaczerpnięte z kodeksu Hammurabiego.
A tak w związku z tym-może wielki sukces nauk Chrystusa wynika z tego,że dla władców Chrześcijaństwo stwarza doskonałych poddanych?Przynajmniej w ideologicznej teorii
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


