10-08-2014, 16:52
Jestem odmiennego zdania. To nie wina alkoholu, ale mentalności ludzi, że nie wspomnę o kulturze jazdy. W Wielkiej Brytanii dopuszczalna ilość alkoholu wynosi 0.8 promila i jakoś nie myślą tego zmieniać. U nas jest to 0.2, a obniżenie tej normy niczego nie załatwiło.
W chwili obecnej gorszym zagrożeniem od alkoholu są narkotyki.
Jeśli mam we krwi 0.5 promila alkoholu we krwi, wcale nie czuję się pijanym, wcale nie czuję się gorszym kierowcą niż byłem przed wypiciem piwka....o refleksie nie wspomnę. Najgorsze na drodze są nieprzewidywalne kobiety i młodzi za kierownicą wypasionych aut. O stanie dróg nie wspomnę. Wschód Polski to nie to co zachód, ale i u nas w tym temacie wiele się zmieniło na lepsze.
Przestrzegam tych niezbyt mądrych, nie życiowych przepisów, bo nie chcę mieć do czynienia z policyjnymi służbistami.
W chwili obecnej gorszym zagrożeniem od alkoholu są narkotyki.
Jeśli mam we krwi 0.5 promila alkoholu we krwi, wcale nie czuję się pijanym, wcale nie czuję się gorszym kierowcą niż byłem przed wypiciem piwka....o refleksie nie wspomnę. Najgorsze na drodze są nieprzewidywalne kobiety i młodzi za kierownicą wypasionych aut. O stanie dróg nie wspomnę. Wschód Polski to nie to co zachód, ale i u nas w tym temacie wiele się zmieniło na lepsze.
Przestrzegam tych niezbyt mądrych, nie życiowych przepisów, bo nie chcę mieć do czynienia z policyjnymi służbistami.


