14-11-2015, 20:30
Może wyjdę na męskiego szowiniste, ale powtórzę to co usłyszałem od pani psycholog. Większość problemów tego typu i problemów w związkach, to wina kobiet. Ich nadopiekuńczości, a przez to braku umięjetności właściwego wychowania - zwłaszcza synów. Wiele kobiet tak niestety ma.
Ostatnio słyszałem jak jedna kobieta mówiła, że gdy jej jedyny syn ożeni się i pójdzie z domu, to ona sprzeda dom i pójdzie za nim.
Takich przykładów jest mnóstwo.
Są kobiety, które podświadomie wiąża sie z trudnymi facetami i chcą ich wychowywać. Żenujące jest publiczne napominanie na rónych imprezach, nie jedz tego, nie pij tego. Czyste szaleństwo.
Wracając do wątku, no kiedy ten nieszczęśnik miał się nauczyć pilnowania porządku, skoro koło 30-tki dalej robi to za niego matka?
Ostatnio słyszałem jak jedna kobieta mówiła, że gdy jej jedyny syn ożeni się i pójdzie z domu, to ona sprzeda dom i pójdzie za nim.
Takich przykładów jest mnóstwo.
Są kobiety, które podświadomie wiąża sie z trudnymi facetami i chcą ich wychowywać. Żenujące jest publiczne napominanie na rónych imprezach, nie jedz tego, nie pij tego. Czyste szaleństwo.
Wracając do wątku, no kiedy ten nieszczęśnik miał się nauczyć pilnowania porządku, skoro koło 30-tki dalej robi to za niego matka?
Obowiązek obowiązkiem sygnatura musi posiadać tekst


