09-11-2015, 12:50
Pamiętam taką scenę: nasza kumpela do nas wpadła i była rozmowa o płaczu...
Gośka (kumpela) opowiedziała jak widziała raz Jarka (kumpla, męża Gosi) jak płakał. Ale okoliczności były takie że to normalne.
Moja żona wtedy też Gosi powiedziała że pierwszy raz widziała łzy u mnie... To był pogrzeb Taty. Nie potrafiłem się powstrzymać przy otwartej trumnie i łzy pociekły... Ale to był wspaniały człowiek i nic nie poradzę że gardło zacisnęło i wycisnęło łzy. To nie był płacz ale się tego jakoś wstydzę. Moim zdaniem mężczyzna powinien być twardy. Ja jestem za miękki i się tego wstydzę...
Gośka (kumpela) opowiedziała jak widziała raz Jarka (kumpla, męża Gosi) jak płakał. Ale okoliczności były takie że to normalne.
Moja żona wtedy też Gosi powiedziała że pierwszy raz widziała łzy u mnie... To był pogrzeb Taty. Nie potrafiłem się powstrzymać przy otwartej trumnie i łzy pociekły... Ale to był wspaniały człowiek i nic nie poradzę że gardło zacisnęło i wycisnęło łzy. To nie był płacz ale się tego jakoś wstydzę. Moim zdaniem mężczyzna powinien być twardy. Ja jestem za miękki i się tego wstydzę...


