02-11-2015, 17:48
(02-11-2015, 15:26 )hogan napisał(a): Powiedziałabym inaczej. Mianowicie, jak obydwoje chcą, to niech będzie ale jak jedna ze stron nie chce, to druga powinna to
zaakceptować. I też odwrotnie, że jak jedna strona chce seksu, to druga strona powinna przynajmniej raz na jakiś
czas godzić się na seks.
W kościele katolickim, małżeństwo bez seksu można unieważnić, czyli że nie nastąpiło pożycie.
No i wraca moje pytanie - czy przed wspólnym życiem oboje nie wiedzą, czego od siebie oczekują?
Takie godzenie się wbrew sobie, to właśnie wymuszanie, presja psychiczna, a to można już nazwać gwałtem, przemocą psychiczną. Często zaczynają się wtedy różne krętactwa, wymówki etc. Po co?
Myślę tak, jak Ty Hogan - jeżeli jedna osoba nie chce seksu, to trzeba to zaakceptować albo się rozstać.
Można przyjąć jeszcze inny scenariusz - skoro ktoś nie chce seksu, to moze dać mu wolną rękę i niech zaspakaja swoje potrzeby z innym człowiekiem skoro np. ja świadomie rezygnuję z seksu, to dlaczego automatycznie decyduję także za partnera.


