19-08-2015, 22:29
Wyobrażam sobie takie coś... nie kościół jakie aż mnie odstraszają wyglądem lecz mały niski domek gdzieś na łonie natury.
Mogłabym w zacisznym miejscu usiąść, deszcz na głowę by nie padał a natura ukoiłaby nerwy, stres i kołatanie serca.
W takim miejscu chciałabym spotykać się z wiernymi i miło razem spędzać czas.
Po modlitwach żeby było można zrobić na przykład grilla czy ognisko, pośpiewać z akompaniamentem gitary...
Żeby nie było żadnych wizerunków o wyobrażeniu Boga czy jego Syna Jezusa, żeby nie było krzyży i wszelkich bogactw.
Aby to było ciche i zarazem bardzo skromne miejsce.
Mogłabym w zacisznym miejscu usiąść, deszcz na głowę by nie padał a natura ukoiłaby nerwy, stres i kołatanie serca.
W takim miejscu chciałabym spotykać się z wiernymi i miło razem spędzać czas.
Po modlitwach żeby było można zrobić na przykład grilla czy ognisko, pośpiewać z akompaniamentem gitary...
Żeby nie było żadnych wizerunków o wyobrażeniu Boga czy jego Syna Jezusa, żeby nie było krzyży i wszelkich bogactw.
Aby to było ciche i zarazem bardzo skromne miejsce.


