22-07-2015, 23:34
Smutne to trochę, ale przecież zawsze jest jakieś wyjście...mogliście się razem uczyć
Biologii... :
A moja pierwsza miłość była poznana przez Internet na forum ulubionego zespołu. Zaprzyjaźniliśmy się, gdy miałam 15 lat. On był dwa lata młodszy. Pisaliśmy kilka lat, aż w końcu coś z tego wykiełkowało, były kilkugodzinne rozmowy telefoniczne, bo miał jakieś tanie rozmowy do Polski (mieszkał w kraju, który był moim marzeniem, tak przy okazji), no i w końcu jak miałam upragnione 18 lat, pojechałam go odwiedzić. To było śmieszne, bo tu przez telefon ''kocham cię'', a jak się zobaczyliśmy po raz pierwszy na lotnisku, to nie wiedzieliśmy co zrobić i w końcu podaliśmy sobie rękę i wybuchnęliśmy śmiechem.
Nie wierzę w miłość na odległość, bo byłam potem jeszcze raz u niego na wakacje, już wtedy coś zaczęło się psuć, to był taki okres że człowiek wyrasta z nastoletniego wieku i za bardzo się zmienia i przestawaliśmy mieć powoli ze sobą cokolwiek wspólnego...
Biologii... :
A moja pierwsza miłość była poznana przez Internet na forum ulubionego zespołu. Zaprzyjaźniliśmy się, gdy miałam 15 lat. On był dwa lata młodszy. Pisaliśmy kilka lat, aż w końcu coś z tego wykiełkowało, były kilkugodzinne rozmowy telefoniczne, bo miał jakieś tanie rozmowy do Polski (mieszkał w kraju, który był moim marzeniem, tak przy okazji), no i w końcu jak miałam upragnione 18 lat, pojechałam go odwiedzić. To było śmieszne, bo tu przez telefon ''kocham cię'', a jak się zobaczyliśmy po raz pierwszy na lotnisku, to nie wiedzieliśmy co zrobić i w końcu podaliśmy sobie rękę i wybuchnęliśmy śmiechem.
Nie wierzę w miłość na odległość, bo byłam potem jeszcze raz u niego na wakacje, już wtedy coś zaczęło się psuć, to był taki okres że człowiek wyrasta z nastoletniego wieku i za bardzo się zmienia i przestawaliśmy mieć powoli ze sobą cokolwiek wspólnego...
''Cause' it all, begins where it ends...''


