22-07-2015, 23:25
No tak, dawniej ludzie potrafili przeżyć po kilkadziesiąt lat w nieudanym związku, nieszczęśliwi, ale złamanie przysięgi to było tabu. Nawet istniało jakieś ciche przyzwolenie na rozmaite małżeńskie wielokąty, szczególnie w wyższych sferach, ale rozwód to było coś nie do przyjęcia.
No i teraz pytanie, czy wyższą wartość ma honor, czy prawo do własnego szczęścia.
Mi jest łatwiej mówić, bo jestem z osobą, gdzie jestem pewna, że raczej wytrzymam do starości, haha. Ale gdybym trafiła na jakiegoś świra? Dlatego nie wyobrażam sobie nie mieszkać razem przez długie miesiące przed ślubem. Zanim się coś powie, trzeba sprawdzić, czy jest się w stanie z tym kimś wytrzymać. Przysięga tak, ale przy 100% pewności.
No i teraz pytanie, czy wyższą wartość ma honor, czy prawo do własnego szczęścia.
Mi jest łatwiej mówić, bo jestem z osobą, gdzie jestem pewna, że raczej wytrzymam do starości, haha. Ale gdybym trafiła na jakiegoś świra? Dlatego nie wyobrażam sobie nie mieszkać razem przez długie miesiące przed ślubem. Zanim się coś powie, trzeba sprawdzić, czy jest się w stanie z tym kimś wytrzymać. Przysięga tak, ale przy 100% pewności.
''Cause' it all, begins where it ends...''


