22-07-2015, 13:22
Fajne, szczere i typowo życiowe a nawet na dobry scenariusz do filmu to Twoje poznanie :
Spodobało mi się diabelnie
Moją pierwszą miłość poznałam w dniu rozpoczęcia roku szkolnego w liceum.
Nasza przyszła klasa i Jego klasa nosiła krzesła na salę gimnastyczną na właśnie rozpoczęcie roku.
To była miłość od pierwszego spojrzenia. Chwyciłam krzesło z jednej z klas i nie wiem do dziś czy on
zrobił to celowo czy był to przypadek ale chwycił te same krzesło, czyli bardziej chwycił moją dłoń niż krzesło.
Po czym przeprosił i był speszony. Ale jednak jakoś chyba po tygodniu odważył się, podszedł do mnie na przerwie
i zaproponował wspólne wyjście do kina. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, dosłownie cała w skowronkach.
Przechodziliśmy tak jeden rok szkolny i on zerwał ze mną. Jak się później dowiedziałam, zerwał bo naciskał na niego
pod tym względem jego belfer- wychowawca. Opuścił się w nauce i groził mu rok powtórki.
Od tamtej pory, zrażona duma nakazywała mi zrywanie pierwszej...
Czyli jakaś skaza pozostała.
Spodobało mi się diabelnie
Moją pierwszą miłość poznałam w dniu rozpoczęcia roku szkolnego w liceum.
Nasza przyszła klasa i Jego klasa nosiła krzesła na salę gimnastyczną na właśnie rozpoczęcie roku.
To była miłość od pierwszego spojrzenia. Chwyciłam krzesło z jednej z klas i nie wiem do dziś czy on
zrobił to celowo czy był to przypadek ale chwycił te same krzesło, czyli bardziej chwycił moją dłoń niż krzesło.
Po czym przeprosił i był speszony. Ale jednak jakoś chyba po tygodniu odważył się, podszedł do mnie na przerwie
i zaproponował wspólne wyjście do kina. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, dosłownie cała w skowronkach.
Przechodziliśmy tak jeden rok szkolny i on zerwał ze mną. Jak się później dowiedziałam, zerwał bo naciskał na niego
pod tym względem jego belfer- wychowawca. Opuścił się w nauce i groził mu rok powtórki.
Od tamtej pory, zrażona duma nakazywała mi zrywanie pierwszej...
Czyli jakaś skaza pozostała.


