06-03-2015, 8:42
Do swojej ex- teściowej też nic nie mam ale co do mądrości życiowych, to z tego co mi wiadome, to Ona brała przykład ze mnie.
Bardzo cieszyła się gdy do Niej przyjeżdżałam i mówiła, że jak ja już jestem to Ona ma wakacje :zdziwienieke: I wszystko porobione a dodatkowo wszelakie spodnie podłożone, sukienki uszyte, zasłony, firany obrębione, itd. Miała maszynę do szycia i zawsze coś wynalazła abym Jej zrobiła.
Nie miałam nic przeciwko i wiem, że do dziś dnia zasłony u Niej wiszą te, co ja Jej uszyłam. Ogrody miała popielone, w szklarniach pomidory i ogórki codziennie podlane(z wodą był problem, na wozie była ogromna "cysterna" z wodą i trzeba było na nią wleźć aby przez właz wyciągnąć wiadro wody a wiader wody do szklarni(sztuk 3) potrzebowałam ogółem około 150(150 wiader wody) i tak dzień w dzień podlewałam przez na przykład miesiąc.
Dodatkowo pranie, sprzatanie, pranie nawet dywanów na podwórku(tu też szło od groma wody). Także więc wcale nie dziwię się, że mnie uwielbiała. :ubawa:
Bardzo cieszyła się gdy do Niej przyjeżdżałam i mówiła, że jak ja już jestem to Ona ma wakacje :zdziwienieke: I wszystko porobione a dodatkowo wszelakie spodnie podłożone, sukienki uszyte, zasłony, firany obrębione, itd. Miała maszynę do szycia i zawsze coś wynalazła abym Jej zrobiła.

Nie miałam nic przeciwko i wiem, że do dziś dnia zasłony u Niej wiszą te, co ja Jej uszyłam. Ogrody miała popielone, w szklarniach pomidory i ogórki codziennie podlane(z wodą był problem, na wozie była ogromna "cysterna" z wodą i trzeba było na nią wleźć aby przez właz wyciągnąć wiadro wody a wiader wody do szklarni(sztuk 3) potrzebowałam ogółem około 150(150 wiader wody) i tak dzień w dzień podlewałam przez na przykład miesiąc.
Dodatkowo pranie, sprzatanie, pranie nawet dywanów na podwórku(tu też szło od groma wody). Także więc wcale nie dziwię się, że mnie uwielbiała. :ubawa:


