03-05-2024, 21:36
Nikt komu na głowę spadnie cegła, nie powie 'przepraszam, ale mogłaś spaść deczko dalej', tylko powie 'o kurwa', 'ja pierdolę'.
Przekleństwo w takiej sytuacji, łagodzi ból.
Z badań prowadzonych przez zespół, którym kieruje prof. Richard Stephens, wynika, że przeklinanie zwiększa wydolność fizyczną organizmu, czyli sprawia, że w momencie przeklinania człowiek jest przez chwilę silniejszy niż zazwyczaj.
Jak wyjaśnia prof. Richard Stephens, przeklinanie stymuluje układ współczulny - obok układu przywspółczulnego, jedną z dwóch głównych części autonomicznego układu nerwowego, odpowiedzialną przede wszystkim za mobilizację organizmu. Ten układ sprawia między innymi, że serce szybciej bije w obliczu niebezpieczeństwa
Tymczasem bicie serca przestało przyspieszać w momencie przeklinania, mimo że właśnie w tym momencie wysiłek się zwiększał.
Prof. Richard Stephens wskazuje, że wyniki eksperymentów pozwalają zrozumieć, dlaczego wulgaryzmy występują we wszystkich językach świata, a bokserzy lżą się wzajemnie przed walką. W przeszłości był to sposób podnoszenia poziomu agresji i zmniejszania bólu, gdy w obliczu ataku drapieżnika czy przeciwnika należało zadecydować, czy zostać i walczyć czy uciekać.
Przekleństwo w takiej sytuacji, łagodzi ból.
Cytat:Dr Richard Stephens, psycholog z Uniwersytetu w Keele, wpadł na pomysł najnowszych badań, gdy przez przypadek uderzył się młotem w kciuk w trakcie budowy szopy w ogrodzie i zaczął głośno kląć.
Naukowiec zaprosił do testów 64 ochotników, którzy mieli jak najdłużej trzymać dłoń w naczyniu z lodowatą wodą, wypowiadając jednocześnie ulubione przekleństwo.
Następnie, eksperyment powtórzono, ale tym razem uczestnicy mieli powtarzać jakieś zwykłe słowo, którego użyliby np. do opisania stołu.
Okazało się, że gdy badani mogli przeklinać znosili ból o 50 proc. dłużej (ok. 2 minut) niż wtedy, gdy wypowiadali grzeczne słowa (1 minuta 15 sekund).
Choć dokładnie nie wiadomo, na czym polega przeciwbólowe działanie przekleństw, naukowcy przypuszczają, że pomagają one uruchomić naturalną reakcję organizmu na stres, określaną jako "uciekaj lub walcz". Przyspieszona akcja serca ochotników, którzy powtarzali przekleństwo może odzwierciedlać nasilenie agresji, co pozwala zbagatelizować własną słabość lub przerażenie i poradzić sobie z czynnikiem stresującym - wyjaśniają badacze.
Zdaniem dra Stephensa, odkrycie to może tłumaczyć, dlaczego przeklinanie - praktyka znana od wielu setek lat - w ogóle się rozwinęło i przetrwało do dziś.
Badacz ostrzega jednak, że aby skorzystać z przeciwbólowego działania przeklinania trzeba mniej przeklinać na co dzień. "Przeklinanie to język emocjonalny, ale gdy go nadużywamy traci ten charakter" - zaznacza.JJJ
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news...a-bol.html
Z badań prowadzonych przez zespół, którym kieruje prof. Richard Stephens, wynika, że przeklinanie zwiększa wydolność fizyczną organizmu, czyli sprawia, że w momencie przeklinania człowiek jest przez chwilę silniejszy niż zazwyczaj.
Jak wyjaśnia prof. Richard Stephens, przeklinanie stymuluje układ współczulny - obok układu przywspółczulnego, jedną z dwóch głównych części autonomicznego układu nerwowego, odpowiedzialną przede wszystkim za mobilizację organizmu. Ten układ sprawia między innymi, że serce szybciej bije w obliczu niebezpieczeństwa
Tymczasem bicie serca przestało przyspieszać w momencie przeklinania, mimo że właśnie w tym momencie wysiłek się zwiększał.
Prof. Richard Stephens wskazuje, że wyniki eksperymentów pozwalają zrozumieć, dlaczego wulgaryzmy występują we wszystkich językach świata, a bokserzy lżą się wzajemnie przed walką. W przeszłości był to sposób podnoszenia poziomu agresji i zmniejszania bólu, gdy w obliczu ataku drapieżnika czy przeciwnika należało zadecydować, czy zostać i walczyć czy uciekać.


