03-05-2024, 21:22
Wulgaryzmy istniały, istnieją i będą istnieć. Do tego w każdym języku.
Nie da się ich wyplenić, zresztą to byłoby zwyczajnie bez sensu, bo są potrzebne w określonych sytuacjach i tyle. W języku nie istnieją słowa niepotrzebne. Wszystkie powstały po coś.
Można, a nawet trzeba je ograniczać, ale nie można zlikwidować, wymazać, udawać, że ich nie ma.
Wulgaryzmy mają różne przeznaczenie, również w sztuce i w literaturze. Mogą pełnić funkcję estetyczną (turpizm), funkcję humorystycznych osobliwości słownych (gra słów), funkcję wstrząsu estetycznego (artystyczna prowokacja), funkcję absurdalną i pure nonsensowną i wiele innych, które nas wzbogacają. I to dzieje się odkąd człowiek stworzył język, więc nie ma mowy o jakimś szczególnym postępie. Postępuje, co najwyżej, sposób wykorzystania sformułowań wulgarnych do nowych celów i częstotliwość używania tych słów. Ale o tym, że jestem temu przeciwny już pisałem. Jednak same wulgaryzmy nie znikną nigdy. I dzięki Bogu.
Choćby przyszło tysiąc Fedorowiczów,
i każdy zjadłby tysiąc sandwiczów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
wulgaryzm zawsze będzie zwyciężał.
Do sturby nędzy, chulbój w brunszwiku
wulgaryzm od zawsze mamy w słowniku.
Ciekawe czy wymyślone przekleństwo to też przekleństwo?
Nie da się ich wyplenić, zresztą to byłoby zwyczajnie bez sensu, bo są potrzebne w określonych sytuacjach i tyle. W języku nie istnieją słowa niepotrzebne. Wszystkie powstały po coś.
Można, a nawet trzeba je ograniczać, ale nie można zlikwidować, wymazać, udawać, że ich nie ma.
Wulgaryzmy mają różne przeznaczenie, również w sztuce i w literaturze. Mogą pełnić funkcję estetyczną (turpizm), funkcję humorystycznych osobliwości słownych (gra słów), funkcję wstrząsu estetycznego (artystyczna prowokacja), funkcję absurdalną i pure nonsensowną i wiele innych, które nas wzbogacają. I to dzieje się odkąd człowiek stworzył język, więc nie ma mowy o jakimś szczególnym postępie. Postępuje, co najwyżej, sposób wykorzystania sformułowań wulgarnych do nowych celów i częstotliwość używania tych słów. Ale o tym, że jestem temu przeciwny już pisałem. Jednak same wulgaryzmy nie znikną nigdy. I dzięki Bogu.
Choćby przyszło tysiąc Fedorowiczów,
i każdy zjadłby tysiąc sandwiczów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
wulgaryzm zawsze będzie zwyciężał.
Do sturby nędzy, chulbój w brunszwiku
wulgaryzm od zawsze mamy w słowniku.
Ciekawe czy wymyślone przekleństwo to też przekleństwo?


