21-01-2024, 2:25
(21-01-2024, 1:11 )hogan napisał(a): Chłopaki, sprawy kobiece raczej znam lepiej niż wy lecz dla mnie to absurd, bo po co tabletka po, skoro nie zadziała.
I dlaczego nie można brać w czasie ciąży, skoro nie ma wpływu na ciążę, bo nie zapobiega PO.
Może wy tego nie rozumiecie, bo to totalne pieprzenie ale farmazonów.
Po co łykać, jak i tak nie pomoże.
To Ty chyba nie łapiesz. Nie trzeba być kobietą, to wiedza z podstawówki, z lekcji biologii.
Tabletka "dzień po" nie dopuszcza do zapłodnienia, więc jest "środkiem antykoncepcyjnym" (w cudzysłowie, bo to jednak lek hormonalny, który powinien być używany w naprawdę awaryjnych przypadkach, to nie jest witamina C), a nie aborcyjnym. Niczego nie zabija, bo jeszcze nic nie powstało (plemnik nie połączył się z komórką jajową).
Jak któraś chce to może sobie ją brać w czasie ciąży (tzn. nie powinna, bo są przeciwskazania), ale tabletka tej ciąży nie usunie, dlatego jest nieskuteczna, gdy już jest "po ptokach", bo nie jest tabletką aborcyjną. Nie usunie płodu, który już powstał.
Dziewczyna idzie do łóżka z facetem. Rano się budzi i myśli: "Boże, co ja zrobiłam!". Bierze tabletkę "dzień po" i sprawa załatwiona. Ta tabletka, po prostu, uniemożliwia zapłodnienie, blokuje owulację, więc plemnik nie ma do czego dotrzeć. Jak kobieta weźmie ją zbyt późno to tabletka nie pomoże, bo już dojdzie do zapłodnienia. Dlatego kobieta musi ją zażyć szybko (najlepiej w ciągu 24 godzin), bo później już nie pomoże.
Rozjaśniłem trochę czy nadal nie rozumiesz?
Jakbyś nadal nie rozumiała to sobie przeczytaj. Mnie się nie chciało. Jak tam coś się kłóci z tym, co napisałem to daj znać, bo może czegoś zapomniałem (podstawówkę skończyłem dawno temu).
https://www.medonet.pl/leki-od-a-do-z/in...29724.html


