10-09-2023, 3:40
Może niektórzy zdaliby sobie sprawę z tego, że to adaptacja książki, a nie nowa wersja filmu.
Książkę każdy adaptować na film może sobie jak chce.
I co z tego, że była wersja z Bińczyckim i każdy ją pokochał? Ja robię własną wersję powieści Dołęgi-Mostowicza i wyciągam z niej wątki, które akurat dla mnie są najważniejsze i warte uwypuklenia.
Podejrzewam, że nikt z komentujących tutaj nawet nie trzymał książki w ręku, ale do opierdalania reżysera każdy pierwszy.
Czy w takim razie nikt już nie powinien nakręcić własnej wersji "Quo vadis?", bo Amerykanie zrobili to lepiej? A może Kawalerowicz nakręcił lepszy film?
Ba, kto jeszcze śmie nakręcić biblijną ekranizację Pasji Chrystusowej? Zefirelli nakręcił to najpiękniej. Pierdolisz, Mel Gibson poszedł na całość! Gówno prawda, "Jesus Christ Superstar" to prawdziwie genialna adaptacja. E tam... Najlepszy jest "Żywot Briana" Monty Pythona...
I tak się możemy droczyć, a przecież to bez sensu.
Ktoś chciał nakręcić ekranizację powieści i nakręcił. Może ktoś to wcześniej zrobił lepiej, może gorzej. Ktoś uwypuklił inne szczegóły, ktoś położył nacisk na inne, a w tej nowej adaptacji, ktoś położy na jeszcze inne. Mamy wolność, tę artystyczną również.
Całkiem możliwe, że ten film będzie do dupy, a może będzie świetny.
Tak, a propos, ładnie tak oceniać film, którego się nie widziało?
Trailery mają to do siebie, że często świetnie reklamują słaby film, a słabe trailery dobry. Sam kilka razy przejechałem się na trailerach. Filmu nie widziałem (nikt z Was nie widział, kurwa), więc nie oceniam.
Książkę każdy adaptować na film może sobie jak chce.
I co z tego, że była wersja z Bińczyckim i każdy ją pokochał? Ja robię własną wersję powieści Dołęgi-Mostowicza i wyciągam z niej wątki, które akurat dla mnie są najważniejsze i warte uwypuklenia.
Podejrzewam, że nikt z komentujących tutaj nawet nie trzymał książki w ręku, ale do opierdalania reżysera każdy pierwszy.
Czy w takim razie nikt już nie powinien nakręcić własnej wersji "Quo vadis?", bo Amerykanie zrobili to lepiej? A może Kawalerowicz nakręcił lepszy film?
Ba, kto jeszcze śmie nakręcić biblijną ekranizację Pasji Chrystusowej? Zefirelli nakręcił to najpiękniej. Pierdolisz, Mel Gibson poszedł na całość! Gówno prawda, "Jesus Christ Superstar" to prawdziwie genialna adaptacja. E tam... Najlepszy jest "Żywot Briana" Monty Pythona...
I tak się możemy droczyć, a przecież to bez sensu.
Ktoś chciał nakręcić ekranizację powieści i nakręcił. Może ktoś to wcześniej zrobił lepiej, może gorzej. Ktoś uwypuklił inne szczegóły, ktoś położył nacisk na inne, a w tej nowej adaptacji, ktoś położy na jeszcze inne. Mamy wolność, tę artystyczną również.
Całkiem możliwe, że ten film będzie do dupy, a może będzie świetny.
Tak, a propos, ładnie tak oceniać film, którego się nie widziało?
Trailery mają to do siebie, że często świetnie reklamują słaby film, a słabe trailery dobry. Sam kilka razy przejechałem się na trailerach. Filmu nie widziałem (nikt z Was nie widział, kurwa), więc nie oceniam.


