19-12-2014, 13:38
Igloo buduje się bardzo szybko a jak były w tamtą zimę mrozy po 30 stopni, to nie byłoby problemu zrobienia sobie takiego pomieszczenia zwłaszcza na te gorsze dni, bo ja nie piszę, że na cały rok ale jak mróz powiedzmy chwycił w styczniu, to już w styczniu mogą wybudować igloo i przetrwać w nim do marca, zwłaszcza takiego marca jaki był rok temu.
A więc zapewniliby sobie ciepło na dwa najgorsze zimne miesiące i nie musieliby spać pod pudełkami na śmietniku. Poza tym do budowy igloo nigdy nie używa się zamrożonego śniegu, musi być taki jak w czasie odwilży.
A tu dokładniej jak buduje się igloo, takiego bardziej prymitywnego bez ocieplenia:
http://skauting.pl/2010/12/17/igloo-jak-zbudowac/
I jeszcze dodatkowo:
Najważniejsze jednak w igloo jest ciepło. Jak tego dokonać? Okazuje się, że w sposób bardzo prosty. Wewnętrzne ściany wykłada się licznymi zwierzęcymi skórami, które izolują przenikanie zimnego powietrza do środka. Najbardziej odpowiednie będą ogromne połacie skór niedźwiedzi bądź reniferów. Specyficznym elementem eskimoskiego igloo był długi korytarz, czyli tak zwany łapacz chłodu. Prowadził on do jedynej, największej izby. Wzdłuż ścian znajdowały się wysokie platformy, przykryte warstwami skór, służące do spania.
Najważniejszym jednak źródłem ciepła w igloo jest lampa na tłuszcz z fok lub wielorybów, która ogrzewa powietrze w środku oraz służy do ogrzewania potraw. Jak to działa? Otóż istotnie, pierwsza warstwa śniegu naszego igloo topi się, ale woda natychmiast zostaje wessana w głąb cegieł i od razu zamarza. Tworzy się w ten sposób doskonała, mocna ściana będąca równocześnie wspaniałym izolatorem termicznym. Przy jednej lampce foczej można utrzymać w igloo temperaturę około osiemnastu stopni Celsjusza, nawet gdy na zewnątrz panuje czterdzieści stopni mrozu! Kamienny stolik i niewielki zestaw naczyń oraz narzędzi (początkowo kościanych, kamiennych i drewnianych, później także metalowych), czasem także szczytowy otwór wentylacyjny, otwór okienny zasłonięty taflą lodu lub półprzezroczystym foczym pęcherzem, ewentualnie przejście do sąsiedniego pomieszczenia to właściwie całkowite wyposażenie igloo, do którego już można się wprowadzić i wygodnie mieszkać.
Coraz popularniejsze wśród Europejczyków stają się wyprawy na Biegun, gdzie można zasmakować życia prawdziwego Eskimosa. To z pewnością bardziej ekstremalne przeżycie niż smażenie się w pełnym słońcu gdzież u wybrzeży gorącej Afryki.
A więc zapewniliby sobie ciepło na dwa najgorsze zimne miesiące i nie musieliby spać pod pudełkami na śmietniku. Poza tym do budowy igloo nigdy nie używa się zamrożonego śniegu, musi być taki jak w czasie odwilży.A tu dokładniej jak buduje się igloo, takiego bardziej prymitywnego bez ocieplenia:
http://skauting.pl/2010/12/17/igloo-jak-zbudowac/
I jeszcze dodatkowo:
Najważniejsze jednak w igloo jest ciepło. Jak tego dokonać? Okazuje się, że w sposób bardzo prosty. Wewnętrzne ściany wykłada się licznymi zwierzęcymi skórami, które izolują przenikanie zimnego powietrza do środka. Najbardziej odpowiednie będą ogromne połacie skór niedźwiedzi bądź reniferów. Specyficznym elementem eskimoskiego igloo był długi korytarz, czyli tak zwany łapacz chłodu. Prowadził on do jedynej, największej izby. Wzdłuż ścian znajdowały się wysokie platformy, przykryte warstwami skór, służące do spania.
Najważniejszym jednak źródłem ciepła w igloo jest lampa na tłuszcz z fok lub wielorybów, która ogrzewa powietrze w środku oraz służy do ogrzewania potraw. Jak to działa? Otóż istotnie, pierwsza warstwa śniegu naszego igloo topi się, ale woda natychmiast zostaje wessana w głąb cegieł i od razu zamarza. Tworzy się w ten sposób doskonała, mocna ściana będąca równocześnie wspaniałym izolatorem termicznym. Przy jednej lampce foczej można utrzymać w igloo temperaturę około osiemnastu stopni Celsjusza, nawet gdy na zewnątrz panuje czterdzieści stopni mrozu! Kamienny stolik i niewielki zestaw naczyń oraz narzędzi (początkowo kościanych, kamiennych i drewnianych, później także metalowych), czasem także szczytowy otwór wentylacyjny, otwór okienny zasłonięty taflą lodu lub półprzezroczystym foczym pęcherzem, ewentualnie przejście do sąsiedniego pomieszczenia to właściwie całkowite wyposażenie igloo, do którego już można się wprowadzić i wygodnie mieszkać.
Coraz popularniejsze wśród Europejczyków stają się wyprawy na Biegun, gdzie można zasmakować życia prawdziwego Eskimosa. To z pewnością bardziej ekstremalne przeżycie niż smażenie się w pełnym słońcu gdzież u wybrzeży gorącej Afryki.


