17-12-2022, 12:19
Moim zdaniem najważniejsze jest się "dogadać" co do obowiązków.
U nas jest tak że ja akurat lubię zmywać naczynia i w większości przypadków to robię. Czynność jest jednak monotonna i z czasem zniechęca więc żona co jakiś czas zmywa. Bywają okresy że jest odwrotnie. I to ja czasami zmywam a głównie żona. To zmienne jest i się z tym dogadujemy.
Prasowanie. Kiedyś żona po praniu prasowała rzeczy i do szafy... Wyciągasz z szafy i co? Trzeba znów prasować bo są "załamania".
Powiedziałem żonie żeby mi nie prasowała ubrań bo szkoda Jej czasu skoro i tak muszę potem prasować przed założeniem. I tak zostało. Żona widzę że robi tak samo jak ja. Lubię prasować i mi to nie przeszkadza gdy rano przed wyjściem do pracy na szybko uprasuję sobie ubranie. Kilka minut. Natomiast nie lubię prać. Z tego powodu że zawsze to żona obsługuje pralkę i jak bym miał uruchomić pralkę to musiałbym przeczytać instrukcję. Co innego podłączyć czy naprawić bądź ustalić usterkę.
Odkurzanie. Też lubię ale ja to robię zbyt dokładnie i się trochę z tym schodzi. Częste odkurzanie mnie zniechęca. Zatem czasami odkurza żona a czasami ja. Nie odkurzam za to prawie schodów bo mnie to irytuje. Zakamarki itp... Właśnie dzisiaj odkurzyłem wszystko oprócz klatki schodowej. Po co mam się denerwować przy odkurzaniu? A żonie nie przeszkadza odkurzanie schodów. Przynajmniej tak twierdzi.
Nie chcąc się rozpisywać na kolejne czynności to zakończę gotowaniem. Oboje lubimy gotować ale określone potrawy. I tak się uzupełniamy. Żona świetnie gotuje jakieś potrawy a inne mi wychodzą lepiej. I tak się uzupełniamy.
Reasumując to podział obowiązków w domu powinien być dopasowany do potrzeb i preferencji domowników. Tak żeby wykonywane czynności nie były znienawidzoną pracą a normalną koleją rzeczy czy nawet przyjemnością. Ważne jest także by częstotliwość prac nie była zbyt intensywna bo potrafi zniechęcić. Czasami należy wykonać coś czego nie lubimy wykonywać aby odciążyć nieco drugą osobę która wykonuje tą czynność już ze zniechęceniem.
Trochę się rozpisałem ale ja tak to widzę i u mnie w domu to zdaje egzamin. Czasami zdarzają się "zrzuty" obowiązków w większej ilości niż zwykle ale jesteśmy tylko ludźmi i trzeba pamiętać że ktoś ma lepsze czy gorsze dni...
Najważniejsze to podział według preferencji i nie miganie się od obowiązków.
U nas jest tak że ja akurat lubię zmywać naczynia i w większości przypadków to robię. Czynność jest jednak monotonna i z czasem zniechęca więc żona co jakiś czas zmywa. Bywają okresy że jest odwrotnie. I to ja czasami zmywam a głównie żona. To zmienne jest i się z tym dogadujemy.
Prasowanie. Kiedyś żona po praniu prasowała rzeczy i do szafy... Wyciągasz z szafy i co? Trzeba znów prasować bo są "załamania".
Powiedziałem żonie żeby mi nie prasowała ubrań bo szkoda Jej czasu skoro i tak muszę potem prasować przed założeniem. I tak zostało. Żona widzę że robi tak samo jak ja. Lubię prasować i mi to nie przeszkadza gdy rano przed wyjściem do pracy na szybko uprasuję sobie ubranie. Kilka minut. Natomiast nie lubię prać. Z tego powodu że zawsze to żona obsługuje pralkę i jak bym miał uruchomić pralkę to musiałbym przeczytać instrukcję. Co innego podłączyć czy naprawić bądź ustalić usterkę.
Odkurzanie. Też lubię ale ja to robię zbyt dokładnie i się trochę z tym schodzi. Częste odkurzanie mnie zniechęca. Zatem czasami odkurza żona a czasami ja. Nie odkurzam za to prawie schodów bo mnie to irytuje. Zakamarki itp... Właśnie dzisiaj odkurzyłem wszystko oprócz klatki schodowej. Po co mam się denerwować przy odkurzaniu? A żonie nie przeszkadza odkurzanie schodów. Przynajmniej tak twierdzi.
Nie chcąc się rozpisywać na kolejne czynności to zakończę gotowaniem. Oboje lubimy gotować ale określone potrawy. I tak się uzupełniamy. Żona świetnie gotuje jakieś potrawy a inne mi wychodzą lepiej. I tak się uzupełniamy.
Reasumując to podział obowiązków w domu powinien być dopasowany do potrzeb i preferencji domowników. Tak żeby wykonywane czynności nie były znienawidzoną pracą a normalną koleją rzeczy czy nawet przyjemnością. Ważne jest także by częstotliwość prac nie była zbyt intensywna bo potrafi zniechęcić. Czasami należy wykonać coś czego nie lubimy wykonywać aby odciążyć nieco drugą osobę która wykonuje tą czynność już ze zniechęceniem.
Trochę się rozpisałem ale ja tak to widzę i u mnie w domu to zdaje egzamin. Czasami zdarzają się "zrzuty" obowiązków w większej ilości niż zwykle ale jesteśmy tylko ludźmi i trzeba pamiętać że ktoś ma lepsze czy gorsze dni...
Najważniejsze to podział według preferencji i nie miganie się od obowiązków.


