14-10-2022, 14:37
Podbijam ten temat gdyż wpadłam na kolejny niekonwencjonalny, ale (być może) zabawny pomysł.
Jest to kolejny genialny sposób na ujarzmienie mojej depresji metodą "zrób to sama".
Już raz okazało się, że takie coś daje niezłe wyniki.
Po roku 1992 podjęłam się tłumaczenia tekstów indiańskich piosenek hiszpańsko-języcznych mając do dyspozycji wyłącznie słownik.
Niejako przy okazji, uczyłam się wtedy obcego języka.
Trwało to jakieś pięć lat i co nieco się wtedy nauczyłam.
Teraz podjęłam podobną próbę.
Będę się uczyć koreańskich rzeczowników.
Najpierw tych łatwych, a jak będzie z górki- to podniosę sobie poprzeczkę.
Tylko wpierw muszę oswoić się z alfabetem "hangul" -10 samogłosek i 14 spółgłosek a do tego jedna głoska może być wypowiadana na kilka różnych sposobów ... Zwariować można !
Ale jak zacznę od zwrotów grzecznościowych i pozdrowień, to może małe koreańskie przekleństwo złagodzi szok ?
Na razie znam tylko jedno : 시발 (wym. Ssibal). Pewnie na początku nauki będę go dość często używać.
Jest to kolejny genialny sposób na ujarzmienie mojej depresji metodą "zrób to sama".
Już raz okazało się, że takie coś daje niezłe wyniki.
Po roku 1992 podjęłam się tłumaczenia tekstów indiańskich piosenek hiszpańsko-języcznych mając do dyspozycji wyłącznie słownik.
Niejako przy okazji, uczyłam się wtedy obcego języka.
Trwało to jakieś pięć lat i co nieco się wtedy nauczyłam.
Teraz podjęłam podobną próbę.
Będę się uczyć koreańskich rzeczowników.
Najpierw tych łatwych, a jak będzie z górki- to podniosę sobie poprzeczkę.
Tylko wpierw muszę oswoić się z alfabetem "hangul" -10 samogłosek i 14 spółgłosek a do tego jedna głoska może być wypowiadana na kilka różnych sposobów ... Zwariować można !
Ale jak zacznę od zwrotów grzecznościowych i pozdrowień, to może małe koreańskie przekleństwo złagodzi szok ?
Na razie znam tylko jedno : 시발 (wym. Ssibal). Pewnie na początku nauki będę go dość często używać.
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


