17-09-2022, 8:45
Mam przyjaciółkę w Gdańsku. Poznałyśmy się w pracy w czasie gdy obie byłyśmy w całkowitej rozsypce.
Ona miała gorzej niż ja więc często zwierzałyśmy się sobie i wspierałyśmy się.
Ona jako pierwsza wyszła na prostą i wtedy była mi jeszcze większym wsparciem.
Czasem płakałyśmy razem, czasem milczałyśmy gdy potrzebowałam ciszy ale i opieprzyć umiała gdy przeginałam.
Znajomość nasza ma jakieś 35 lat i mimo, że każda z nas jest inna, różnimy się pod każdym względem, (gust, umiejętności, upodobania, stosunek do innych ludzi i.t.p.) - to ani razu nie pokłóciłyśmy się o jakieś pierdoły.
Tylko jeśli chodzi o Kaczora i urzędników kościoła- jesteśmy jednomyślne.
Zadedykowałam jej nawet mój 12- zwrotkowy rymowany tryptyk, gdzie nosi ona miano : "Różowy Anioł".
....7.
Długo szukałam przystani,
aż w sopockie progi
zawiódł mnie Anioł Różowy
(zziębnięty i głodny...)
Przy drzwiach zostawił chodaki
i bagaż ubogi,
potem stanął przy oknie
z uśmiechem łagodnym.
8.
I wtedy marzeń moich
przypomniał nieśmiałość,
(w cudne barwy ubrane
dawne przemyślenia)
i prosił bym w codzienną
przekuła je całość,
dodając zapach bazylii
i lekkość półcienia...
Ona miała gorzej niż ja więc często zwierzałyśmy się sobie i wspierałyśmy się.
Ona jako pierwsza wyszła na prostą i wtedy była mi jeszcze większym wsparciem.
Czasem płakałyśmy razem, czasem milczałyśmy gdy potrzebowałam ciszy ale i opieprzyć umiała gdy przeginałam.
Znajomość nasza ma jakieś 35 lat i mimo, że każda z nas jest inna, różnimy się pod każdym względem, (gust, umiejętności, upodobania, stosunek do innych ludzi i.t.p.) - to ani razu nie pokłóciłyśmy się o jakieś pierdoły.
Tylko jeśli chodzi o Kaczora i urzędników kościoła- jesteśmy jednomyślne.
Zadedykowałam jej nawet mój 12- zwrotkowy rymowany tryptyk, gdzie nosi ona miano : "Różowy Anioł".
....7.
Długo szukałam przystani,
aż w sopockie progi
zawiódł mnie Anioł Różowy
(zziębnięty i głodny...)
Przy drzwiach zostawił chodaki
i bagaż ubogi,
potem stanął przy oknie
z uśmiechem łagodnym.
8.
I wtedy marzeń moich
przypomniał nieśmiałość,
(w cudne barwy ubrane
dawne przemyślenia)
i prosił bym w codzienną
przekuła je całość,
dodając zapach bazylii
i lekkość półcienia...
Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...


