04-09-2022, 9:30
W sumie lepsza parówka z azotynem sodu niż z jadem kiełbasianym.
Jak chodziłem do szkoły ochrony osób wykładowca (wykłada w Akademii Obrony Narodowej) twierdzi że najbardziej niebezpieczną substancją trującą jest właśnie jad kiełbasiany.
Parówki kojarzą mi się z górami. Pamiętam jak ze 20 lat temu będąc na nartach podgrzewaliśmy parówki w czajniku elektrycznym i na grzejniku... To były czasy hehehehe...
Jak chodziłem do szkoły ochrony osób wykładowca (wykłada w Akademii Obrony Narodowej) twierdzi że najbardziej niebezpieczną substancją trującą jest właśnie jad kiełbasiany.
Parówki kojarzą mi się z górami. Pamiętam jak ze 20 lat temu będąc na nartach podgrzewaliśmy parówki w czajniku elektrycznym i na grzejniku... To były czasy hehehehe...


