21-08-2020, 17:09
Już dawno wyrosłem z filmów o sztukach walki, kiedyś łykałem je masowo, bez zapicia, ale miałem wtedy może 12 lat. Teraz te filmy, co najwyżej, mnie śmieszą (te lepsze) albo żenują (te gorsze).
Zdarzają się jeszcze chińskie produkcje, które obejrzę z przyjemnością, choćby "Przyczajony tygrys, ukryty smok", ale to nie jest kino dla gówniarzy, tylko kultura "wuxia", dla nieco bardziej "rozwiniętych" fanów kina walki, którzy chociaż pobieżnie znają tę kulturę.
Seagal jest kiepskim aktorem, bo i nikt od niego nie wymaga, by był dobrym. On ma się efektownie naparzać w filmie i tego chcą widzowie, a nie jakiegoś "aktorstwa", to nie jest kino moralnego niepokoju. Tyczy się to wszystkich aktorów kina kung fu czy w ogóle kina akcji. Słabymi aktorami są też Van Damme, Bruce Lee, Schwarzenegger, Lundgren itp. To nie aktostwo chcą zobaczyć ludzie (w tym ja) oglądając filmy z ich udziałem.
Zdarzają się jeszcze chińskie produkcje, które obejrzę z przyjemnością, choćby "Przyczajony tygrys, ukryty smok", ale to nie jest kino dla gówniarzy, tylko kultura "wuxia", dla nieco bardziej "rozwiniętych" fanów kina walki, którzy chociaż pobieżnie znają tę kulturę.
Seagal jest kiepskim aktorem, bo i nikt od niego nie wymaga, by był dobrym. On ma się efektownie naparzać w filmie i tego chcą widzowie, a nie jakiegoś "aktorstwa", to nie jest kino moralnego niepokoju. Tyczy się to wszystkich aktorów kina kung fu czy w ogóle kina akcji. Słabymi aktorami są też Van Damme, Bruce Lee, Schwarzenegger, Lundgren itp. To nie aktostwo chcą zobaczyć ludzie (w tym ja) oglądając filmy z ich udziałem.


