06-08-2020, 18:07
Wytykam błędy tam, gdzie jest na to miejsce, czyli na portalach literackich, gdy komentuję czyjeś teksty (prozę, poezję).
Nie robię tego na Facebooku, czatach itp., ale przy rażących błędach wyrabiam sobie opinię na temat piszącego (zachowuję ją dla siebie, żeby było jasne), błędy mniej oczywiste, literówki, nieodpowiednią interpunkcję traktuję jako zwykłe pomyłki, które zdarzają się każdemu i nawet nie zawracam sobie nimi głowy, chociaż je zauważam (być może to nawyk z portali literackich).
W każdym razie uważam, że powinno się dbać o polszczyznę i starać się jej używać najbardziej poprawnie, jak potrafimy. Zresztą to sprawia naprawdę wiele frajdy, gdy możemy coś napisać lub powiedzieć staranną polszczyzną, gdy mamy duży zasób słów, gdy możemy bawić się synonimami. Wtedy możemy naprawdę powiedzieć to, co chcemy powiedzieć, a to nie zawsze jest oczywiste. Często zdarza mi się słyszeć lub czytać ludzi, którzy chcą mi coś przekazać, a ja nie wiem co (choćby powyższy przykład z laską i łaską), czasami naprawdę nie wiem o co im chodzi!
Co do polskich znaków diakrytycznych to po to są, by ich używać, nie rozumiem skąd ta niechęć do polskich liter. Tylko Polacy narzekają na ogonki i kreseczki. Nie słyszałem, by Niemcy narzekali na umlauty, Francuzi na swoje "à, â, ç, é, è, ê", Duńczycy na swoje "Æ, Ø, Å,"
Nie robię tego na Facebooku, czatach itp., ale przy rażących błędach wyrabiam sobie opinię na temat piszącego (zachowuję ją dla siebie, żeby było jasne), błędy mniej oczywiste, literówki, nieodpowiednią interpunkcję traktuję jako zwykłe pomyłki, które zdarzają się każdemu i nawet nie zawracam sobie nimi głowy, chociaż je zauważam (być może to nawyk z portali literackich).
W każdym razie uważam, że powinno się dbać o polszczyznę i starać się jej używać najbardziej poprawnie, jak potrafimy. Zresztą to sprawia naprawdę wiele frajdy, gdy możemy coś napisać lub powiedzieć staranną polszczyzną, gdy mamy duży zasób słów, gdy możemy bawić się synonimami. Wtedy możemy naprawdę powiedzieć to, co chcemy powiedzieć, a to nie zawsze jest oczywiste. Często zdarza mi się słyszeć lub czytać ludzi, którzy chcą mi coś przekazać, a ja nie wiem co (choćby powyższy przykład z laską i łaską), czasami naprawdę nie wiem o co im chodzi!
Co do polskich znaków diakrytycznych to po to są, by ich używać, nie rozumiem skąd ta niechęć do polskich liter. Tylko Polacy narzekają na ogonki i kreseczki. Nie słyszałem, by Niemcy narzekali na umlauty, Francuzi na swoje "à, â, ç, é, è, ê", Duńczycy na swoje "Æ, Ø, Å,"


