26-04-2020, 12:06
Uważam bardzo podobnie, widocznie również czytałaś "Potęgę podświadomości" Murphy'ego. 
Z religią jest prościej, łatwiej sobie pomóc, bo można podeprzeć się Bogiem, Maryją, cudami, świętymi obrazami itp. Ateista ma trudniej, bo musi wierzyć w siebie i swoje możliwości. Religia pomaga wierzącym wyzdrowieć, jest dla nich stymulantem, protezą, jakimś namacalnym (chociaż przecież nienamacalnym) punktem zaczepienia, więc spełnia swój cel, ale oczywiście te same efekty można osiągnąć bez religii.

Z religią jest prościej, łatwiej sobie pomóc, bo można podeprzeć się Bogiem, Maryją, cudami, świętymi obrazami itp. Ateista ma trudniej, bo musi wierzyć w siebie i swoje możliwości. Religia pomaga wierzącym wyzdrowieć, jest dla nich stymulantem, protezą, jakimś namacalnym (chociaż przecież nienamacalnym) punktem zaczepienia, więc spełnia swój cel, ale oczywiście te same efekty można osiągnąć bez religii.


