26-04-2020, 11:48
Jak widać po moich postach, jeszcze w 2016 roku byłam osobą wierzącą, zwątpioną w religię ale wierzącą.
Jednak nauka robi swoje i im więcej uczyłam się o religii, bogach i kosmosie, tym bardziej przekonało mnie, że żadnego boga nie ma.
Zgadzam się z Przedmówcami, religia jest potrzebna wierzącym, daje siłę w ciężkich chwilach, pozwala przezwyciężyć śmiertelne choroby.
Tylko tak naprawdę, to nie religia tego dokonuje lecz sam człowiek na podstawie swojej wiary. Wystarczy uwierzyć w to, że się
wyzdrowieje a nie w to, że jakiś bożek nas uzdrowi. To w nas jest siła mózgu a nie w bożkach. Nie twierdzę, że zawsze tak jest
ale zdarzają się takie przypadki, że siła mózgu, chęć życia przezwyciężyły raka i gdzie lekarze sami mówili, że to cud.
Cudem natomiast, nie musi być coś, co spowodowane jest "boską energią", bo nawet narodziny, poczęcie zwane jest cudem a każdy
chyba wie, że to nie jest cud lecz interwencja kobiety i mężczyzny, plemników, zapłodnienia i urodzenia.
Dawniej w trudnych chwilach, gdy budziłam się rano, mówiłam: Boże, daj mi siłę abym dziś mogła przezwyciężyć problem.
Dziś mówię: Ku...rwa, ja nie dam rady? Ja zawsze daję radę! I pomaga tak samo jak boskie wezwanie. Tu chodzi o naszą wewnętrzną
wiarę i wcale nie musi być związana z bogami czy religiami. Dlatego uważam, że każdy ateista także wierzy, wierzy w to, że dziś
będzie dobry dzień, że da radę, że przezwycięży chorobę, zło i inne problemy.
Jednak nauka robi swoje i im więcej uczyłam się o religii, bogach i kosmosie, tym bardziej przekonało mnie, że żadnego boga nie ma.
Zgadzam się z Przedmówcami, religia jest potrzebna wierzącym, daje siłę w ciężkich chwilach, pozwala przezwyciężyć śmiertelne choroby.
Tylko tak naprawdę, to nie religia tego dokonuje lecz sam człowiek na podstawie swojej wiary. Wystarczy uwierzyć w to, że się
wyzdrowieje a nie w to, że jakiś bożek nas uzdrowi. To w nas jest siła mózgu a nie w bożkach. Nie twierdzę, że zawsze tak jest
ale zdarzają się takie przypadki, że siła mózgu, chęć życia przezwyciężyły raka i gdzie lekarze sami mówili, że to cud.
Cudem natomiast, nie musi być coś, co spowodowane jest "boską energią", bo nawet narodziny, poczęcie zwane jest cudem a każdy
chyba wie, że to nie jest cud lecz interwencja kobiety i mężczyzny, plemników, zapłodnienia i urodzenia.
Dawniej w trudnych chwilach, gdy budziłam się rano, mówiłam: Boże, daj mi siłę abym dziś mogła przezwyciężyć problem.
Dziś mówię: Ku...rwa, ja nie dam rady? Ja zawsze daję radę! I pomaga tak samo jak boskie wezwanie. Tu chodzi o naszą wewnętrzną
wiarę i wcale nie musi być związana z bogami czy religiami. Dlatego uważam, że każdy ateista także wierzy, wierzy w to, że dziś
będzie dobry dzień, że da radę, że przezwycięży chorobę, zło i inne problemy.


