25-04-2020, 7:19
Trudno odpowiedzieć Tobie.
Dlaczego? Bo napisałaś, to co już powiedziane zostało. Kopy nie kształtują naszego charakteru, to jacy jesteśmy,
to wychowanie Rodziców, to co z domu wynieśliśmy. Ale tak z tym się zgadzam, kopy uodparniają, bywa też tak, że stajemy się nieczuli,
podejrzliwi, nie mamy zaufania. Choć tego ciągle się uczę.
W temacie wspomniałam czułą narrację, teraz też jej się uczymy.
Dalej Flaubertem, bo "Pani Bovary", w powieści autor bardzo dobrze to wyjaśnia.
Nowo poślubieni Karol i Emma. Dwoje sobie najbliższych ludzi, a zarazem tak bardzo sobie obcy.
On szczęśliwy po pracy "jadł powoli", podczas gdy Ona- " miała wrażenie że podają jej na talerzu całą gorycz istnienia
i wraz z oparami unoszącymi się z potraw unosiły się z głębi jej duszy mdłe wyziewy i nudy obrzydzenia".
Cytat rozpoczynający temat to mowa noblowska Olgi Tokarczuk, jej fragment.
Nie mam nic przeciwko, że uznano go za postulat Autorki o potrzebie lepszej narracji w debacie publicznej, o zaniechanie nienawiści,
czy manipulacji.
Nie mam nic przeciwko o Jej marzeniu o współczuciu zdolnej do zrozumienia dla innych,
nawet tych będących po drugiej stronie barykady politycznej.
A może też jest i tak z tą czułością i czułą narracją. Bo to nie to samo. Czuły to człowiek i ten tuż obok,
czuły narrator, to błona fotograficzna?
Dlaczego? Bo napisałaś, to co już powiedziane zostało. Kopy nie kształtują naszego charakteru, to jacy jesteśmy,
to wychowanie Rodziców, to co z domu wynieśliśmy. Ale tak z tym się zgadzam, kopy uodparniają, bywa też tak, że stajemy się nieczuli,
podejrzliwi, nie mamy zaufania. Choć tego ciągle się uczę.
W temacie wspomniałam czułą narrację, teraz też jej się uczymy.
Dalej Flaubertem, bo "Pani Bovary", w powieści autor bardzo dobrze to wyjaśnia.
Nowo poślubieni Karol i Emma. Dwoje sobie najbliższych ludzi, a zarazem tak bardzo sobie obcy.
On szczęśliwy po pracy "jadł powoli", podczas gdy Ona- " miała wrażenie że podają jej na talerzu całą gorycz istnienia
i wraz z oparami unoszącymi się z potraw unosiły się z głębi jej duszy mdłe wyziewy i nudy obrzydzenia".
Cytat rozpoczynający temat to mowa noblowska Olgi Tokarczuk, jej fragment.
Nie mam nic przeciwko, że uznano go za postulat Autorki o potrzebie lepszej narracji w debacie publicznej, o zaniechanie nienawiści,
czy manipulacji.
Nie mam nic przeciwko o Jej marzeniu o współczuciu zdolnej do zrozumienia dla innych,
nawet tych będących po drugiej stronie barykady politycznej.
A może też jest i tak z tą czułością i czułą narracją. Bo to nie to samo. Czuły to człowiek i ten tuż obok,
czuły narrator, to błona fotograficzna?


