Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 24-04-2020
Pierwsze zdjęcie, jakie świadomie przeżyłam, to zdjęcie mojej matki, jeszcze zanim mnie urodziła.
Zdjęcie jest czarno- białe, przez co ginie wiele szczegółów, stając się zaledwie szarymi kształtami.
Światło jest miękkie i deszczowe, chyba wiosenne i najpewniej sączy się przez okno,
utrzymując pokój w ledwie zauważalnym blasku.
Mama siedzi przy starym radiu, takim, które miało zielone oko i dwa pokrętła- jedno do regulowania głośności,
drugie do wyszukiwania stacji.
(Olga Tokarczuk)
Czułość to dotyk, obecność, usta i dłonie.
Czułość jest niepotrzebna? Wystarczy czuła narracja?
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
hogan - 24-04-2020
Wiem, że odmiana przez przypadki jest już dopuszczalna ale działa na mnie jak płachta na byka gdy ktoś
napisze "radiu" albo w "studiu". Tym bardziej ktoś, kto jest starszej daty. Jestem z tych co nadal uważają, że o
wiele bardziej po polsku brzmi bez odmiany, czyli "radio" i "studio".
Wracając do tematu... zależy gdzie i jaka czułość?
Czułość w internecie jest znana tylko stronie jej ujawniającej, druga strona może mieć problemy co do interpretacji.
W życiu realnym czułość nie tyle czy jest potrzebna, ona jest wręcz wskazana.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Dorcik - 24-04-2020
Nie wiem Aniu ..
W dzisejszych czasach okazywanie jakichkolwiek uczuc jest złe ...
Ja osobiscie jestem zmeczona okazywaniem czegokolwiek ..
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 24-04-2020
(24-04-2020, 11:12 )hogan napisał(a): Wiem, że odmiana przez przypadki jest już dopuszczalna ale działa na mnie jak płachta na byka gdy ktoś
napisze "radiu" albo w "studiu". Tym bardziej ktoś, kto jest starszej daty. Jestem z tych co nadal uważają, że o
wiele bardziej po polsku brzmi bez odmiany, czyli "radio" i "studio". 
Wracając do tematu... zależy gdzie i jaka czułość?
Czułość w internecie jest znana tylko stronie jej ujawniającej, druga strona może mieć problemy co do interpretacji.
W życiu realnym czułość nie tyle czy jest potrzebna, ona jest wręcz wskazana. 
To jest cytat z Olgi Tokarczuk- tak gwoli wyjaśnienia. Tam jest w temacie.
Nie zmienia się słów autora cytując go- nigdy tego nie robię.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
hogan - 24-04-2020
Zauważyłam Boldusiu, że to jej kawałek tekstu.

Nie zmienia to faktu, że ona, jeśli uważa się za kogoś, kto dobrze pisze, to powinna mieć to na uwadze.
W sumie Dorotko masz rację, dawniej też byłam wylewna w empatii, dziś inaczej na wszystko patrzę ale
powodują to ludzie, ci sami ludzie z którymi muszę, chcę, mogę przebywać. Uważam, że nie ma w tym mojej
winy lecz wina jest po stronie tych ludzi. Często nadal próbuję być życzliwa ale odbierana jestem nieprzychylnie, coś
w tym jest, obydwie macie rację...
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 24-04-2020
Smutno mi się zrobiło po Twoich słowach Dorota.
Dają mi wiele do myślenia. Coś w tym jest co piszesz, choć chciałabym, by było inaczej.
Bo może wolimy nieobecność- tu nie wiem.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 24-04-2020
(24-04-2020, 11:32 )Boldusia napisał(a): Smutno mi się zrobiło po Twoich słowach Dorota.
Dają mi wiele do myślenia. Coś w tym jest co piszesz, choć chciałabym, by było inaczej.
Bo może wolimy nieobecność- tu nie wiem.
Źle napisałam, muszę sprostować, bo wcale nieobecności nie wolę, tęsknię za nią.
Tak, okazywanie uczuć jest złe, bo często bywa tak, że ranią bardzo.
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
ewus - 24-04-2020
Każdy kiedyś był inny

uczuciowy, troszczący się o innych prawda? Przyznajcie, że wiele lat do tyłu chciało się Wam takimi być. Dzisiaj lepiej jest być w cieniu. Jak to leciało? "Kiedyś traktowałem ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością"? U mnie się sprawdza

Nie chce mi się już, nie warto, nie dla każdego. Każdy z nas zapewne dostał nie jednego kopa, coś co zmieniało i kształtowało nasz charakter.
Czułość ok, ale tylko dla tych, którzy tego potrzebują, potrafią przyjąć i robisz to dobrowolnie (czasem może i nieświadomie), a nie zmuszasz się do tego
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Boldusia - 25-04-2020
Trudno odpowiedzieć Tobie.
Dlaczego? Bo napisałaś, to co już powiedziane zostało. Kopy nie kształtują naszego charakteru, to jacy jesteśmy,
to wychowanie Rodziców, to co z domu wynieśliśmy. Ale tak z tym się zgadzam, kopy uodparniają, bywa też tak, że stajemy się nieczuli,
podejrzliwi, nie mamy zaufania. Choć tego ciągle się uczę.
W temacie wspomniałam czułą narrację, teraz też jej się uczymy.
Dalej Flaubertem, bo "Pani Bovary", w powieści autor bardzo dobrze to wyjaśnia.
Nowo poślubieni Karol i Emma. Dwoje sobie najbliższych ludzi, a zarazem tak bardzo sobie obcy.
On szczęśliwy po pracy "jadł powoli", podczas gdy Ona- " miała wrażenie że podają jej na talerzu całą gorycz istnienia
i wraz z oparami unoszącymi się z potraw unosiły się z głębi jej duszy mdłe wyziewy i nudy obrzydzenia".
Cytat rozpoczynający temat to mowa noblowska Olgi Tokarczuk, jej fragment.
Nie mam nic przeciwko, że uznano go za postulat Autorki o potrzebie lepszej narracji w debacie publicznej, o zaniechanie nienawiści,
czy manipulacji.
Nie mam nic przeciwko o Jej marzeniu o współczuciu zdolnej do zrozumienia dla innych,
nawet tych będących po drugiej stronie barykady politycznej.
A może też jest i tak z tą czułością i czułą narracją. Bo to nie to samo. Czuły to człowiek i ten tuż obok,
czuły narrator, to błona fotograficzna?
RE: Ta niepotrzebna czułość? -
Dorcik - 25-04-2020
Aniu ,tak ,Rodzice i ich wychowanie nas kształtuje ...
Ale tez i zycie dalsze...
ja miałam szczęscie ,moje rodzenstwo ,ze mielismy i nadal mamy Rodziców , to ,że są nadal ,że nas wychowali tak a nie inaczej
Z biegiem lat uwazam ,że moj dom rodzinny pełen był miłosci ..
Niestety my dorastamy a zycie wszystko weryfikuje ...
Człowek musi czasami schamiec ,aby dalej zyc ...
Ale zeby nie było zle , to jeszcze są osoby które powodują nie tylko usmiech ,ale i czulosc wyzwalaja tam u mnie w srodku