24-04-2020, 20:34
Cytat:Też do zawodówki nie miałem egzaminów w latach 80-tych.
Pisałem o lepszych zawodówkach, a nie o wszystkich.
W 1991 roku do Szkoły Zawodowej w Opolu (Zespół Szkół Mechanicznych), jednej z najlepszych Szkół Mechanicznych na Opolszczyźnie, a może nawet w ogóle na Śląsku, trzeba było zdawać egzaminy. Wcześniej zdawałem do Technikum, ale nie udało się (j. polski - 4, matematyka - 4, fizyka - 3). Z takim wynikiem udało mi się jednak dostać do wspomnianej zawodówki i zdecydowałem się. Pomyślałem, że lepsza porządna zawodówka niż byle jakie liceum lub technikum i okazało się, że miałem rację. Potem zrobiłem wieczorowo technikum, w którym praktycznie nie musiałem się uczyć, bo wszystko już wiedziałem ze Szkoły Zawodowej.
W tamtej szkole było tak ciężko, dostałem taki wycisk, że do dzisiaj rysunki techniczne robię z zamkniętymi oczami i lepiej niż niejeden inżynier, dlatego niczego nie żałuję, a nawet cieszę, się, że skończyłem tę zawodówkę. Ambicje miałem większe, chciałem tak jak wszyscy chodzić do szkoły średniej, ale co się odwlecze to nie uciecze, dzisiaj jestem wręcz dumny z ukończenia tej szkoły i to bardziej niż z ukończenia technikum i innych szkół (miganie się od wojska, ci którzy pamiętają, wiedzą o co chodzi
).Ułatwienia w studiowaniu, łatwe kierunki, przyjmowanie kandydatów jak leci, to produkcja sfrustrowanych bezrobotnych, dlatego nie zmieniam zdania i wciąż uważam, że na studia powinni się wybierać najlepsi, a nie wszyscy, bo to psuje poziom nauczania i obniża jakość dokumentu świadczącego o "wykształceniu wyższym".
Kiedy wszyscy będziemy magistrami to co będzie wyróżniać tych naprawdę uzdolnionych? Jaki będzie następny krok? Wszyscy będziemy profesorami?


