23-04-2020, 22:14
Miałem na myśli podaż i popyt, jeśli czegoś jest za dużo to musi być słabe. Jeśli wszyscy będą wykształceni to będzie znaczyło tylko tyle, że nikt nie jest wykształcony i papier uczelni będzie znaczył tyle, ile właśnie znaczy teraz, czyli nic. Jestem za przywróceniem wartości wyższego wykształcenia, kiedyś to było coś, teraz to jest nic.
Kiedyś cezurą była przedwojenna matura, później jej poziom spadał, spadał, spadał... aż stał się bliski dna w naszych czasach. Za kilkadziesiąt lat poziom matury będzie równy poziomowi podstawówki z czasów komuny. Skoro teraz studia są na poziomie szkoły średniej, to boję się, że może już być tylko gorzej, jeśli znowu nie wprowadzi się egzaminów wstępnych (i to wymagających) na studia.
Nie chcę zabrzmieć jak stary zgred, bo jestem stosunkowo młody, ale "za moich czasów" żeby dostać się do lepszej zawodówki trzeba było zdać egzamin wstępny z polskiego, matematyki i fizyki. Do zawodówki! A teraz na studia dostanie się każdy głupek ze świadectwem maturalnym. Dla mnie to absurd.
Kiedyś cezurą była przedwojenna matura, później jej poziom spadał, spadał, spadał... aż stał się bliski dna w naszych czasach. Za kilkadziesiąt lat poziom matury będzie równy poziomowi podstawówki z czasów komuny. Skoro teraz studia są na poziomie szkoły średniej, to boję się, że może już być tylko gorzej, jeśli znowu nie wprowadzi się egzaminów wstępnych (i to wymagających) na studia.
Nie chcę zabrzmieć jak stary zgred, bo jestem stosunkowo młody, ale "za moich czasów" żeby dostać się do lepszej zawodówki trzeba było zdać egzamin wstępny z polskiego, matematyki i fizyki. Do zawodówki! A teraz na studia dostanie się każdy głupek ze świadectwem maturalnym. Dla mnie to absurd.


