16-04-2020, 20:52
Dorotko, spójrz na to jeszcze troszkę inaczej. Po pierwsze, czy nie za szybko angażujesz się w związki(nie mówię, że
teraz ale kiedyś), bo Ty zaraz widzisz podtekst seksualny albo może nawet boisz się, aby ten, kogo chciałabyś
za przyjaciela, wyłącznie za przyjaciela, czy on nie myśli o czymś więcej a facet jak myśli o czymś więcej, to musi
ta kobieta mu się podobać i wtedy jest seks. No są i wyjątki od tego ale w tej chwili to pomijam, bo chcę napisać
o tych czystych przyjaźniach. Wiem, że bardzo jest z tym ciężko, bo albo jedna ze stron mimo zapewnień o przyjaźni
aby nie zranić, nie mówi o tym co tak naprawdę czuje(przykład Twego szkolnego Kolegi) albo mówi po czasie a wtedy
komplikuje się życie nawet czterech dorosłych ludzi czy też dzieci. Dochodzi do zdrady, do rozpadu związku, do cierpień
dzieci, itd. Warto jest trzymać wodze fantazji w ryzach aby nie zniszczyć tego, co się już ma. Wiem, że jest ciężko, czasem
nawet bardzo, bo serce nie sługa. W moim przypadku mogę napisać, że moja pierwsza miłość, ta najpiękniejsza, najczystsza, itd.,
rozpadła się z mojej winy, bo uniosłam się honorem, czyli głupota młodości. Dziś wiem, że On ma inną, żyją w szczęśliwym
związku, ja tak samo i mimo tego, że najchętniej rzuciłabym mu się nawet teraz na szyję i chciałabym być z nim do końca
mych dni, nie zrobiłabym tego, bo... no właśnie! Bo zraniłabym swego Partnera, którego także kocham, zraniłabym Jego
Kobietę, sama pewnie też po czasie bym tego żałowała a On? Nie wiem. Może chciałby już ze mną zostać a może wróciłby
do swojej Kobiety a może zniszczyłabym Mu życie i on zostałby sam. A Jego dziecko(ma córeczkę)? Jak te dziecko by
na mnie patrzyło? Ta ku... zabrała mi tatę albo zabrała tatę mamie, itd. W tym wieku nieważne są już nasze uczucia.
Musimy się z tym pogodzić, swoją szansę straciliśmy i jeśli rzeczywiście był to przyjaciel(w moim przypadku bez seksu ale
z przyszłym zamiarem ślubu ale też jako najlepszy przyjaciel, bo to inna forma przyjaźni ale tej też najbliższej), to się
z tym pogodzi, tak jak Twój Kolega także musi się z tym pogodzić, no chyba że ty chcesz wziąć rozwód a On nie ma nikogo.
Wtedy nikomu nie szkodzicie albo też jeśli Ty nie masz nikogo. Nie ma wtedy przeszkód abyście spróbowali wspólnego
życia i seksu, to Wasza indywidualna sprawa ale w innym przypadku trzeba zdać sobie sprawę, że najczęściej ten
"chwilowy" romans w 99% przynosi po latach rozczarowanie a jak rozczarowanie, to trzeba się zastanowić czy warto jest
dać ponieść się chwili, która wszystkim dookoła może zrujnować życie... no ale zboczyłam z tematu przyjaźni męsko- damskiej.
Tak, nadal uważam, że taka istnieje ale muszą to być dwie dorosłe i w pełni świadome swych konsekwencji osoby a najlepiej
jeśli dwie strony mają stałego partnera i kochają go ponad wszystko. Wtedy są większe szanse, że z drugim mężczyzną
będzie to tylko przyjaźń. Trzeba jednak na wstępie dobitnie to zaznaczyć i nie dając żadnych przesłanek aby mógł
choćby przez chwilę myśleć inaczej. Osobiście więc, wiem, że nawet gdybym w takiej sytuacji była sam na sam, nie
dałabym się ponieść ale wiem, że nie każdy tak potrafi.
teraz ale kiedyś), bo Ty zaraz widzisz podtekst seksualny albo może nawet boisz się, aby ten, kogo chciałabyś
za przyjaciela, wyłącznie za przyjaciela, czy on nie myśli o czymś więcej a facet jak myśli o czymś więcej, to musi
ta kobieta mu się podobać i wtedy jest seks. No są i wyjątki od tego ale w tej chwili to pomijam, bo chcę napisać
o tych czystych przyjaźniach. Wiem, że bardzo jest z tym ciężko, bo albo jedna ze stron mimo zapewnień o przyjaźni
aby nie zranić, nie mówi o tym co tak naprawdę czuje(przykład Twego szkolnego Kolegi) albo mówi po czasie a wtedy
komplikuje się życie nawet czterech dorosłych ludzi czy też dzieci. Dochodzi do zdrady, do rozpadu związku, do cierpień
dzieci, itd. Warto jest trzymać wodze fantazji w ryzach aby nie zniszczyć tego, co się już ma. Wiem, że jest ciężko, czasem
nawet bardzo, bo serce nie sługa. W moim przypadku mogę napisać, że moja pierwsza miłość, ta najpiękniejsza, najczystsza, itd.,
rozpadła się z mojej winy, bo uniosłam się honorem, czyli głupota młodości. Dziś wiem, że On ma inną, żyją w szczęśliwym
związku, ja tak samo i mimo tego, że najchętniej rzuciłabym mu się nawet teraz na szyję i chciałabym być z nim do końca
mych dni, nie zrobiłabym tego, bo... no właśnie! Bo zraniłabym swego Partnera, którego także kocham, zraniłabym Jego
Kobietę, sama pewnie też po czasie bym tego żałowała a On? Nie wiem. Może chciałby już ze mną zostać a może wróciłby
do swojej Kobiety a może zniszczyłabym Mu życie i on zostałby sam. A Jego dziecko(ma córeczkę)? Jak te dziecko by
na mnie patrzyło? Ta ku... zabrała mi tatę albo zabrała tatę mamie, itd. W tym wieku nieważne są już nasze uczucia.
Musimy się z tym pogodzić, swoją szansę straciliśmy i jeśli rzeczywiście był to przyjaciel(w moim przypadku bez seksu ale
z przyszłym zamiarem ślubu ale też jako najlepszy przyjaciel, bo to inna forma przyjaźni ale tej też najbliższej), to się
z tym pogodzi, tak jak Twój Kolega także musi się z tym pogodzić, no chyba że ty chcesz wziąć rozwód a On nie ma nikogo.
Wtedy nikomu nie szkodzicie albo też jeśli Ty nie masz nikogo. Nie ma wtedy przeszkód abyście spróbowali wspólnego
życia i seksu, to Wasza indywidualna sprawa ale w innym przypadku trzeba zdać sobie sprawę, że najczęściej ten
"chwilowy" romans w 99% przynosi po latach rozczarowanie a jak rozczarowanie, to trzeba się zastanowić czy warto jest
dać ponieść się chwili, która wszystkim dookoła może zrujnować życie... no ale zboczyłam z tematu przyjaźni męsko- damskiej.
Tak, nadal uważam, że taka istnieje ale muszą to być dwie dorosłe i w pełni świadome swych konsekwencji osoby a najlepiej
jeśli dwie strony mają stałego partnera i kochają go ponad wszystko. Wtedy są większe szanse, że z drugim mężczyzną
będzie to tylko przyjaźń. Trzeba jednak na wstępie dobitnie to zaznaczyć i nie dając żadnych przesłanek aby mógł
choćby przez chwilę myśleć inaczej. Osobiście więc, wiem, że nawet gdybym w takiej sytuacji była sam na sam, nie
dałabym się ponieść ale wiem, że nie każdy tak potrafi.


