16-04-2020, 7:12
W większości tak jest ale wina leży po dwóch stronach. Skoro pacjent przyszedł po pomoc, to powinien gadać, bo
sam sobie straty robi a ona(lub on) też powinna co najmniej do gadania sprowokować. A tak to, psycholog
zadowolony, bo ma pacjenta, bo zarobił i odbębnił swoje a pacjent, cóż, było trzeba myśleć gdy się w gabinecie
siedziało. Okrutne to ale taka jest rzeczywistość. Znam jednak sporo dobrych terapeutów, co poświęcą czasu tyle, ile
trzeba bez zerkania na zegarek. Jak sama się kiedyś tym zajmowałam, to potrafiłam do pacjenta w środku nocy
jechać. Jak dla mnie, zawód musi być wykonywany z zaangażowaniem i oddaniem nie w części lecz w całości serca.
sam sobie straty robi a ona(lub on) też powinna co najmniej do gadania sprowokować. A tak to, psycholog
zadowolony, bo ma pacjenta, bo zarobił i odbębnił swoje a pacjent, cóż, było trzeba myśleć gdy się w gabinecie
siedziało. Okrutne to ale taka jest rzeczywistość. Znam jednak sporo dobrych terapeutów, co poświęcą czasu tyle, ile
trzeba bez zerkania na zegarek. Jak sama się kiedyś tym zajmowałam, to potrafiłam do pacjenta w środku nocy
jechać. Jak dla mnie, zawód musi być wykonywany z zaangażowaniem i oddaniem nie w części lecz w całości serca.


