09-01-2019, 8:42
Dzisiaj mam kolędę.
Wg planu powinien zacząć o 15.00. Na bank Będzie to co najmniej 15.15.
W pierwszym domu pewnie zje obiad, bo po co gosposia ma gotować. Zanim dojdzie do mnie ma do zaliczenia kilkanaście domów.
Ja kończę pracę po 15.00. W domu wyląduję ok.15.30. Więc spokojnie przygotuję obiad, napalę w piecu, wytrę podłogę w przedpokoju, bo przy obecnej pogodzie zawsze zdąży się ubrudzić, przygotuję stół w salonie i wszystkie sprzęty. Może też zdążę trochu pomoc dziecku w lekcjach.
Najgorsze to wpadać w panikę.
Wg planu powinien zacząć o 15.00. Na bank Będzie to co najmniej 15.15.
W pierwszym domu pewnie zje obiad, bo po co gosposia ma gotować. Zanim dojdzie do mnie ma do zaliczenia kilkanaście domów.
Ja kończę pracę po 15.00. W domu wyląduję ok.15.30. Więc spokojnie przygotuję obiad, napalę w piecu, wytrę podłogę w przedpokoju, bo przy obecnej pogodzie zawsze zdąży się ubrudzić, przygotuję stół w salonie i wszystkie sprzęty. Może też zdążę trochu pomoc dziecku w lekcjach.

Najgorsze to wpadać w panikę.
<czapja>Miłego dnia... <hi>


