Kolęda -
ro_bot - 07-01-2019
Furtkę zawsze mam otwartą i każdego staram się przyjąć życzliwie.
W Kościele katolickim pieśń noworoczną utażsomiono z wizytą duszpasterza w domach wiernych.
Ale do rzeczy ....
No,może gdyby odwiedził mnie sam proboszcz pewnie bym się z nim pokłócił,ale całkiem przyjemny kleryk zawołał :
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
-السلام عليكم odrzekłem (i z tobą pokój). Zapraszam
-pan Islam wyznaje?
-z nakazu Katolikiem jestem a z przekonania ateistą.
-pan żartuje pewnie...
-z religii nigdy nie żartuję.Zapraszam,porozmawiajmy.
-dlaczego wybrałeś pozdrowienie Mahometa?
-nie wybrałem.Tak mi na myśl wskoczyło.
-widzę,że żartowniś z pana
-"Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku“Laozi
-dobranoc.
RE: Kolęda -
Wąsatka - 07-01-2019
Jakoś tak się składało, że nie było mnie w mieszkaniu kiedy ksiądz chodził po kolędzie.
Nigdy nie udawałam, że mnie nie ma.
Przed samą wyprowadzą "zaliczyłam" wizytę. Nie chciałam być niemiła i udawać, że mnie nie ma.
Otworzyłam więc, powiedziałam dzień dobry i podziękowałam za odwiedziny, ale nie skorzystam. Ksiądz był tak niemiły, że aż miałam poczucie winy, że go nie wpuściłam... ale tylko przez chwilę.
Następnym razem będę udawać, że nikogo nie ma w domu.
A o tym co ksiądz mówi na temat tych co są tylko po ślubie cywilnym, nawet nie będę pisać.
RE: Kolęda -
ewus - 07-01-2019
A wiecie co u mnie w tym roku było? Matka i babcia aż płakały. Jeszcze je ochrzaniłam i kazałam bardziej czarnym w dupsko wchodzić. Do brzegu. W sobotę od godziny 9 rano ostatni dzień kolędy i została tylko moja uliczka. Ok. Na liście (of course na internecie bo przecież kościół musi być "kuuuul" i "trendi") mój dom wymieniony jako drugi. No ok. Trzeba się rano ogarnąć, śniadanie babci, leki i czekać. 9:30 nic, 10- nic, 11- NIC nosz człowiekowi już ciśnienie skacze bo my z mamą bez śniadania, pieczywo w sklepie (czasy głębokiego PRL-u, czyli jak nie kupisz rano to nie masz później nic, ani bułki) mama chodzi i się wkurza bo obiadu się nie robi bo przecież szanowny w każdej chwili może wkroczyć. I jest! 12:40 szanowny zawija sutanną- młody. Nowy Wikariusz- burak nad burakami. Na odwal się jakąś tam modlitwę wystękał i co? Przyczepił się, że dużo wody święconej jest :/ a ja jestem cięta na tych chamów, więc od razu mu dowaliłam, że to po to, żeby nam nigdy nie zabrakło. Zabił mnie spojrzeniem ale mam to daleeeeekooooo w d..ie. Usiadł, sprawdził "obecność", żadnej rozmowy- wstał i WYSZEDŁ. Autentycznie. Pyska nie otworzył, moje babunie szok. Nawet nie zdążyły się podnieść, a on już był w korytarzu. Wyszłam za nim i walnęłam drzwiami.
Już powiedziałam w domu- niech jeszcze więcej kasy złodziejom w kobzy pchają! I że w tym roku NIE MA pieniędzy dla nich! A jak któraś zechce zanieść to osobiście zabiorę i co do grosza wydam na potrzeby domowe.
Jestem wściekła. Jeszcze bardziej gnojów materialistów zakłamanych nienawidzę! O!
Musiałam się wygadać, przy czym uwierzcie- stek wulgaryzmów bym tu wstawiła, że strony by zabrakło na tym.
Tak się teraz traktuje ludzi. Złodzieje francowate. Pierwszy raz na "swojej" parafii i żeby słowa z ludźmi nie zamienić to horror. Piszę przez pryzmat mamy i babci bo inaczej kojarzą kolędę i wiedzą czego się spodziewać. Czekam na spotkanie z proboszczem, już ja mu wygarnę co o nich myślę i niech nauczy kultury swojego młodego kolegi bo go ludzie na taczce gnoju z parafii wywiozą!
RE: Kolęda -
hogan - 07-01-2019
RE: Kolęda -
ewus - 07-01-2019
U mnie nie dostał i NIE DOSTANIE! Złodzieje!
RE: Kolęda -
Wąsatka - 08-01-2019
Ewo, może młody był speszony?

Żartowałam.
Jak zareagowały Babcie i Mama na Twe wystąpienie?
Najgorsze, że ludzie nadają na księży, a i tak pieniądze im dają. Nad pewnym kwestiami nie watro się rozwodzić.
RE: Kolęda -
jozekkg - 08-01-2019
ewus napisał(a):Trzeba się rano ogarnąć, śniadanie babci, leki i czekać. 9:30 nic, 10- nic, 11- NIC nosz człowiekowi już ciśnienie skacze bo my z mamą bez śniadania, pieczywo w sklepie (czasy głębokiego PRL-u, czyli jak nie kupisz rano to nie masz później nic, ani bułki) mama chodzi i się wkurza bo obiadu się nie robi bo przecież szanowny w każdej chwili może wkroczyć.
To że się ksiądz spóźnia, to jest całkiem normalne. Wystarczy się jednak zorientować, gdzie aktualnie jest, ile ma jeszcze do zaliczenia i można przewidzieć, kiedy przyjdzie. Prawda? Można wtedy nawet wyjść do sklepu.
Ja nie czekam na księdza nic nie robiąc. Spokojnie gotuję co mam do ugotowania, czy też robię inne codzienne rzeczy. Jak wiem, że jest już u sąsiada, to przerywam swoje zajęcia i czekam. U nas ministranci zawsze chodzą przodem, więc jak przyjdą i odśpiewają swoje, to wychodzę po księdza. Taki jest u nas zwyczaj. Co do ofiar kolędowych, to bywa różnie. Co prawda biskup zalecił, żeby księża nie zbierali po domach, tylko na zakończenie zrobili w tej intencji mszę i wtedy zebrali tacę, jednak u mnie w parafii ludzie dają podczas wizyty.
RE: Kolęda -
Bluemoon - 08-01-2019
Z dawnych lat pamiętam jedną z kolęd w naszym domu. Przyszedł proboszcz. U nas się nigdy nie przelewało, bywały to naprawdę "głodne" czasy. Mama przygotowała kopertę, zawsze się tak robiło.
Proboszcz pomodlił się z nami, wysłał potem ministrantów do kolejnego domu, a sam usiadł i chwilę z nami rozmawiał.
Mama chciała mu dać kopertę, on bez chwili zastanowienia otworzył torbę i wyjął kilka kopert, które już tam miał i dał mamie. "Dla dzieci"- powiedział.
Nigdy tego nie zapomnę. Proboszcz nie żyje od wielu lat, my już tam nie mieszkamy ale to wspomnienie wraca.
RE: Kolęda -
ewus - 08-01-2019
(08-01-2019, 0:31 )Wąsatka napisał(a): Ewo, może młody był speszony?
Żartowałam.
Jak zareagowały Babcie i Mama na Twe wystąpienie?
Najgorsze, że ludzie nadają na księży, a i tak pieniądze im dają. Nad pewnym kwestiami nie watro się rozwodzić.
Były za bardzo rozczarowane księdzem żeby mnie zabić
jozekkg napisał(a):To że się ksiądz spóźnia, to jest całkiem normalne. Wystarczy się jednak zorientować, gdzie aktualnie jest, ile ma jeszcze do zaliczenia i można przewidzieć, kiedy przyjdzie. Prawda? Można wtedy nawet wyjść do sklepu.
Ja nie czekam na księdza nic nie robiąc. Spokojnie gotuję co mam do ugotowania, czy też robię inne codzienne rzeczy. Jak wiem, że jest już u sąsiada, to przerywam swoje zajęcia i czekam. U nas ministranci zawsze chodzą przodem, więc jak przyjdą i odśpiewają swoje, to wychodzę po księdza. Taki jest u nas zwyczaj. Co do ofiar kolędowych, to bywa różnie. Co prawda biskup zalecił, żeby księża nie zbierali po domach, tylko na zakończenie zrobili w tej intencji mszę i wtedy zebrali tacę, jednak u mnie w parafii ludzie dają podczas wizyty.
Tak się składa, że nie mam domu w którym wszystko jest na jednym poziomie. Mało tego, nie ma w środku schodów łączących piętra. Chcąc wyjść z kuchni muszę drzeć na górę przez schody na zewnątrz co wskazuje na to, że kuchnię mam tak jakby w piwnicy. Stamtąd NIE JESTEM w stanie obserwować czy szanowny idzie czy nie. Więc MUSIAŁAM być tam gdzie trzeba. Po za tym NIKT nie wiedział gdzie jest bo w ogóle na naszej ulicy go nie było. Tak więc nic nie było tak jak miało być. Zaznaczam, że sami księża zaznaczali, że wszystko ściśle z listą, więc ludzie mają prawo być wkurzeni.
PS. Miałam wypieprzyć śmieci bo jestem w trakcie sprzątania w domu i nagle w drzwiach staje mi czarny w sukience? Bez jaj.
RE: Kolęda -
Wąsatka - 08-01-2019
Wykorzystałaś okazję.

Trzeba było wynieść te śmieci. Ewentualnie zaprosiłabyś i poprosiła żeby chwilę zaczekał. Ksiądz też człowiek, zapewne by zrozumiał.
Tak poważnie, to w moim rodzinnym domu księdza przyjmowało się w odświętnych ubraniach, a w takim stroju nie za wiele można robić. Zawsze się człowiek upierdzieli.