08-01-2019, 10:44
Z dawnych lat pamiętam jedną z kolęd w naszym domu. Przyszedł proboszcz. U nas się nigdy nie przelewało, bywały to naprawdę "głodne" czasy. Mama przygotowała kopertę, zawsze się tak robiło.
Proboszcz pomodlił się z nami, wysłał potem ministrantów do kolejnego domu, a sam usiadł i chwilę z nami rozmawiał.
Mama chciała mu dać kopertę, on bez chwili zastanowienia otworzył torbę i wyjął kilka kopert, które już tam miał i dał mamie. "Dla dzieci"- powiedział.
Nigdy tego nie zapomnę. Proboszcz nie żyje od wielu lat, my już tam nie mieszkamy ale to wspomnienie wraca.
Proboszcz pomodlił się z nami, wysłał potem ministrantów do kolejnego domu, a sam usiadł i chwilę z nami rozmawiał.
Mama chciała mu dać kopertę, on bez chwili zastanowienia otworzył torbę i wyjął kilka kopert, które już tam miał i dał mamie. "Dla dzieci"- powiedział.
Nigdy tego nie zapomnę. Proboszcz nie żyje od wielu lat, my już tam nie mieszkamy ale to wspomnienie wraca.


