07-01-2019, 20:37
Jakoś tak się składało, że nie było mnie w mieszkaniu kiedy ksiądz chodził po kolędzie.
Nigdy nie udawałam, że mnie nie ma.
Przed samą wyprowadzą "zaliczyłam" wizytę. Nie chciałam być niemiła i udawać, że mnie nie ma.
Otworzyłam więc, powiedziałam dzień dobry i podziękowałam za odwiedziny, ale nie skorzystam. Ksiądz był tak niemiły, że aż miałam poczucie winy, że go nie wpuściłam... ale tylko przez chwilę.
Następnym razem będę udawać, że nikogo nie ma w domu.
A o tym co ksiądz mówi na temat tych co są tylko po ślubie cywilnym, nawet nie będę pisać.
Nigdy nie udawałam, że mnie nie ma.
Przed samą wyprowadzą "zaliczyłam" wizytę. Nie chciałam być niemiła i udawać, że mnie nie ma.
Otworzyłam więc, powiedziałam dzień dobry i podziękowałam za odwiedziny, ale nie skorzystam. Ksiądz był tak niemiły, że aż miałam poczucie winy, że go nie wpuściłam... ale tylko przez chwilę.
Następnym razem będę udawać, że nikogo nie ma w domu.
A o tym co ksiądz mówi na temat tych co są tylko po ślubie cywilnym, nawet nie będę pisać.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"


