23-08-2018, 8:24
Mam to szczęście, że zwierzęta widuję niemal za oknem.
Sarny podchodzą pod sam dom, wyjadając spady jabłek w sadzie, a i dzik się czasem zapedzi, choc te przeganiamy bez litosci.
W ubiegłym roku kręcił się misiaczek przez dwa miesiące latem, ale potem poszedł dalej.
Teraz za to grasuje wahata wilków, co jest jakby trochę mniej zabawne. Póki co - 8 może 10 sztuk.
Ot, uroki mieszkania na wsi poza wsią
Sarny podchodzą pod sam dom, wyjadając spady jabłek w sadzie, a i dzik się czasem zapedzi, choc te przeganiamy bez litosci.
W ubiegłym roku kręcił się misiaczek przez dwa miesiące latem, ale potem poszedł dalej.
Teraz za to grasuje wahata wilków, co jest jakby trochę mniej zabawne. Póki co - 8 może 10 sztuk.
Ot, uroki mieszkania na wsi poza wsią


