02-08-2018, 17:09
Wieki temu toczyłam walkę ze szczurami... przegrałam i musiałam się wyprowadzić.
Wszystko robiłam co tylko możliwe. Sypałam pobite szkło z butelek w szpary między deskami w podłodze, to
się bezczelnie na mnie patrzył jak zaświeciłam latarką... i tak patrzył mi w oczy do góry a tylnymi łapami
zagrzebywał piachem te szkło potłuczone.
Mokry beton z trutką dawałam do żarcia... a gdzie tam, nie ruszyły.
Płyty z blachy przybijałam do podłogi, to wgryzały się gdzieś bokami.
Przyprowadził mi sąsiad kota... zabiły go!
Preparaty, łapki i żadne kostki nie skutkowały.
Wszystko robiłam co tylko możliwe. Sypałam pobite szkło z butelek w szpary między deskami w podłodze, to
się bezczelnie na mnie patrzył jak zaświeciłam latarką... i tak patrzył mi w oczy do góry a tylnymi łapami
zagrzebywał piachem te szkło potłuczone.
Mokry beton z trutką dawałam do żarcia... a gdzie tam, nie ruszyły.
Płyty z blachy przybijałam do podłogi, to wgryzały się gdzieś bokami.
Przyprowadził mi sąsiad kota... zabiły go!
Preparaty, łapki i żadne kostki nie skutkowały.


