09-07-2018, 2:36
Miałem kotkę która przynosiła mi jedzonko do pokoju. Głównie krety. Pięknie poukładane pod stołem. Oczywiście głód jej nie skłonił do tego. Instynkt zabójcy. A czemu mnie przynosiła? Pewnie uznając że ze mnie d...a nie myśliwy i trzeba dokarmić.
Ale nawiązując do myszy. Też kocisko nie zabije zwierzaka jednym kłapnięciem, tylko się bawi.
Raz mysz dostała się do mojej pralnio-kotłowni. To kiedyś była łazienka, jedynie Vailant na ścianie określa nazwę pomieszczenia. Nie miała biedna,y mysz gdzie się ukryć przed kotem i po prostu z jakimś desperackim prychaniem rzuciła się na oprawcę. Tym czynem wywalczyła szybką śmierć. Kot, albo się wnerwił, albo co...? Bo kłapnął raz i zjadł. Bez sadystyczno- żonglerskich popisów.
Teraz posyłając tego posta popatrzyłem się na psicę z mojego awka.
Noo ile gryzoni, ptactwa i innych zwierzątek ona ma na sumieniu!
A takie milutkie czarniutkie stworzonko przecież, tylko głaskać.
Ale nawiązując do myszy. Też kocisko nie zabije zwierzaka jednym kłapnięciem, tylko się bawi.
Raz mysz dostała się do mojej pralnio-kotłowni. To kiedyś była łazienka, jedynie Vailant na ścianie określa nazwę pomieszczenia. Nie miała biedna,y mysz gdzie się ukryć przed kotem i po prostu z jakimś desperackim prychaniem rzuciła się na oprawcę. Tym czynem wywalczyła szybką śmierć. Kot, albo się wnerwił, albo co...? Bo kłapnął raz i zjadł. Bez sadystyczno- żonglerskich popisów.
Teraz posyłając tego posta popatrzyłem się na psicę z mojego awka.
Noo ile gryzoni, ptactwa i innych zwierzątek ona ma na sumieniu!
A takie milutkie czarniutkie stworzonko przecież, tylko głaskać.


