04-09-2016, 18:54
Wzdęcia
04-09-2016, 19:17
Dmuchać? :zdziwienieke:
04-09-2016, 21:53
Nie, albo tak.
04-09-2016, 21:56
To ja nie chcę rurki, bo nie wiem do czego ona ma być
06-09-2016, 0:15
Brawo Ty
07-09-2016, 0:42
(03-09-2016, 8:33 )hogan napisał(a):Żaden lek na alkoholu nie jest dobry i nie ma na to tłumaczenia
Leki na alkoholu, robi się tylko po to aby miały dłuższą gwarancję do spożycia a w niczym takie coś nie pomoże, to bajka wymyślona
Z pewnością lek na alkoholu nie jest wskazany dla osób z przypadłością nałogu, ale niestety alkohol jest naturalnym konserwantem 

Do wybory jest - albo gromadzenie pierwiastków "zewnątrz pochodnych" i innych produktów z tablicy Mendelejewa, albo pierwszy łyk na trawienie...a potem...poszły konie po betonie...
Znam przypadek osoby, która jawnie się w otoczeniu określiła "niepijącym alkoholikiem". Facet nie pij 7 lat. Zrozumienie było pełne i żadnych pokus świadomie nie prokurowano. Na imprezach zakładowych omijano go herbatką z wkładką i tortami nasączanymi. Ale razu pewnego impreza zakładowa liczyła nikłe ilości alkoholu, ale za to żarełka było, do wyboru do smaku. Facet tak się na futrował, że w pewnym momencie żołądek odmówił pracy. Słabnącego z przejedzenia delikwenta kadrowa uraczyła produktem na trawienie. Nie pomyślała, że ów produkt jest na alkoholu.
Chciała dobrze, ale facet po tym popłynął i szlag trafi 7 lat absencji...
07-09-2016, 2:52
Wszystko się zgadza co napisałaś, oprócz pierwszego zdania. Nie ma znaczenia czy ktoś ma problem alkoholowy czy nie.
Nawet jak ktoś nie ma to może przez to popaść w nałóg z prostego powodu... w ten sposób też wiele osób popłynęło, bo
zawsze zaczyna się od małych dawek. Wystarczy systematyczność, powiedzmy, że ktoś ma zwyczaj, że zawsze w sobotę po pracy
wypije ale przez tydzień pracy nie pije, to taki człowiek, nie uważa siebie za alkoholika lub kobieta pijąca tylko od święta czy
kobieta/ mężczyzna, pijący regularnie codziennie lampkę wina czy jedno piwo, albo kieliszek nalewki do obiadu czy po obiedzie, nawet
aperitif to nałóg, itd. Takie picie, nazywa się nałogowym regularnym/ regulowanym piciem i jest to alkoholizm. A co najgorsze, na
świecie to co drugi człowiek jest alkoholikiem nie zdając sobie z tego sprawy lub nie chcąc zdawać sobie sprawy. Każdy kto chociaż
raz w życiu zażył jakikolwiek alkohol, to już nigdy nie będzie mógł siebie nazwać abstynentem, bo abstynent to ten, kto nigdy
alkoholu nie próbował.
Może być alkoholik nie pijący czy też alkoholik nie praktykujący ale nie alkoholik abstynent a tak mylnie często ktoś
określa osoby uzależnione lub nałogowiec sam siebie tak określa.
A to, że ta kobieta podała lek na alkoholu, nie tłumaczy tego, że on odpłynął i szlag trafił jego abstynencję, to tylko wymówka
alkoholika. Fakt, że alkoholik musi się wystrzegać sytuacji związanych z alkoholem ale aby sięgnął sam po alkohol lub żeby
lek na alkoholu na niego podziałał, to alkoholik musi do tego przygotowywać się od bardzo dawna, zwłaszcza ten, kto
nie pił kilka lat. Taka osoba, długo planuje co i jak a potem gdy tylko nadarza się okazja to pije, bo tego wymaga od niego
organizm i tylko czeka aż będzie mógł odpłynąć a więc owa sytuacja, to było "wybawienie" dla niego, czego on już
bardzo mocno pragnął, bo jak tak by nie było, to po pierwsze, umiałby odeprzeć myśli związane z alkoholem lub chociażby
udałby się do grupy wsparcia AA a jak tego nie zrobił, to znaczy, że to miał planowane.
Także więc, usilnie Was wszystkich proszę, nie sięgajcie po żadne leki na alkoholu i nie dlatego żeby nie popaść w alkoholizm, bo
nie każdy musi ale to jest ryzyko 50 na 50 lecz nie w tym rzecz. Tu chodzi o jedno, każdy lek na alkoholu jest zły i wcześniej
czy później, bóle wrócą po takich lekach ale ze zdwojoną siłą, bo alkohol nigdy nie leczy, nie ma on żadnych właściwości
leczniczych, on jedynie uśmierza ból, tak jak narkoza czy miejscowe znieczulenie. Jak przestaje działać, to ból się nasila
jak po każdym znieczuleniu.
Nawet jak ktoś nie ma to może przez to popaść w nałóg z prostego powodu... w ten sposób też wiele osób popłynęło, bo
zawsze zaczyna się od małych dawek. Wystarczy systematyczność, powiedzmy, że ktoś ma zwyczaj, że zawsze w sobotę po pracy
wypije ale przez tydzień pracy nie pije, to taki człowiek, nie uważa siebie za alkoholika lub kobieta pijąca tylko od święta czy
kobieta/ mężczyzna, pijący regularnie codziennie lampkę wina czy jedno piwo, albo kieliszek nalewki do obiadu czy po obiedzie, nawet
aperitif to nałóg, itd. Takie picie, nazywa się nałogowym regularnym/ regulowanym piciem i jest to alkoholizm. A co najgorsze, na
świecie to co drugi człowiek jest alkoholikiem nie zdając sobie z tego sprawy lub nie chcąc zdawać sobie sprawy. Każdy kto chociaż
raz w życiu zażył jakikolwiek alkohol, to już nigdy nie będzie mógł siebie nazwać abstynentem, bo abstynent to ten, kto nigdy
alkoholu nie próbował.
Może być alkoholik nie pijący czy też alkoholik nie praktykujący ale nie alkoholik abstynent a tak mylnie często ktoś
określa osoby uzależnione lub nałogowiec sam siebie tak określa.
A to, że ta kobieta podała lek na alkoholu, nie tłumaczy tego, że on odpłynął i szlag trafił jego abstynencję, to tylko wymówka
alkoholika. Fakt, że alkoholik musi się wystrzegać sytuacji związanych z alkoholem ale aby sięgnął sam po alkohol lub żeby
lek na alkoholu na niego podziałał, to alkoholik musi do tego przygotowywać się od bardzo dawna, zwłaszcza ten, kto
nie pił kilka lat. Taka osoba, długo planuje co i jak a potem gdy tylko nadarza się okazja to pije, bo tego wymaga od niego
organizm i tylko czeka aż będzie mógł odpłynąć a więc owa sytuacja, to było "wybawienie" dla niego, czego on już
bardzo mocno pragnął, bo jak tak by nie było, to po pierwsze, umiałby odeprzeć myśli związane z alkoholem lub chociażby
udałby się do grupy wsparcia AA a jak tego nie zrobił, to znaczy, że to miał planowane.
Także więc, usilnie Was wszystkich proszę, nie sięgajcie po żadne leki na alkoholu i nie dlatego żeby nie popaść w alkoholizm, bo
nie każdy musi ale to jest ryzyko 50 na 50 lecz nie w tym rzecz. Tu chodzi o jedno, każdy lek na alkoholu jest zły i wcześniej
czy później, bóle wrócą po takich lekach ale ze zdwojoną siłą, bo alkohol nigdy nie leczy, nie ma on żadnych właściwości
leczniczych, on jedynie uśmierza ból, tak jak narkoza czy miejscowe znieczulenie. Jak przestaje działać, to ból się nasila
jak po każdym znieczuleniu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości







