02-08-2020, 22:05
Kiedyś pamiętam, że jak przywiozłam złoto z Indii i zaniosłam trochę żeby sprzedać, to facet poszedł na zaplecze
i siedział tam chyba z pół godziny a ja stałam i czekałam, zastanawiając się co on tak długo robi, może tylnym
wejściem zwiał, czy co?
Jak wrócił, to powiedział a raczej zapytał, czy to na pewno złoto bo żadna próba mu
nie pasuje. Powiedziałam, że to indyjskie złoto. Wywalił oczy i od ręki zapłacił tyle, ile chciałam, bez żadnych
negocjacji. Ono jest tak dobre i tak rzadkie, że nawet prób od niego u nas mogą nie mieć.
i siedział tam chyba z pół godziny a ja stałam i czekałam, zastanawiając się co on tak długo robi, może tylnym
wejściem zwiał, czy co?
Jak wrócił, to powiedział a raczej zapytał, czy to na pewno złoto bo żadna próba munie pasuje. Powiedziałam, że to indyjskie złoto. Wywalił oczy i od ręki zapłacił tyle, ile chciałam, bez żadnych
negocjacji. Ono jest tak dobre i tak rzadkie, że nawet prób od niego u nas mogą nie mieć.







![[Obrazek: kailash-ellora-1.jpg]](https://kulturawplot.pl/wp-content/uploads/2015/04/kailash-ellora-1.jpg)