Hmm, w różnych sytuacjach ciężko u mnie z asertywnością, ale jeśli sprawa dotyczy zwierzaków... Cóż, przeciwnicy zmykają z mojego otoczenia w dzikich podskokach
Aha, jeszcze jedno... Zdarzyło mi się obejść "zakaz wprowadzania psów" do sklepu w taki sposób, że wnosiłam mojego psa na rękach. Specjalnie tak. Nie "wprowadzałam" przecież. Nic, że waży tak z 11 kg. Trzeba było widzieć miny ludzi