04-03-2017, 16:18
Jak radzicie sobie w sytuacji gdy idzie cała wataha bezpańskich psów za suczką?
Ja jestem załamana i nie wiem jak z psem mam wyjść na spacer, bo te psy, niby nie reagują
jak ktoś idzie ale problem jest w tym, że Heron, chce atakować psy, które chodzą bez smyczy
a tym bardziej owczarki niemieckie. Nie lubi tej rasy, bo jeden w Gdyni zawsze go atakował
a on się bał bo był mały. Zapamiętał to i teraz gdy jest dorosły, to rzuca się do każdego owczarka.
A tu właśnie, widok na bezdomne psy pod moją klatką schodową. Rano były cztery, na zdjęciu
widać tylko dwa. Teraz biega już 6 i to cztery bardzo duże psy. Zauważyłam, że i ludzie boją się
wychodzić, widziałam jak kobieta tylko głowę wychyliła zaa klatki i zaglądała czy tych psów nie widać.
Co najgorsze, obdzwoniłam wszystkie najbliższe instytucje, od schronisk, policję, straż
miejską, dzielnicowych, burmistrza, straż pożarną od Ornety aż po Olsztyn i zaniemówiłam.
Nigdzie i nikt, nie odebrał ani jednego telefonu!!! Zmowa jaka czy co? Nikt nie ma dyżuru?
A może czekają aż kogoś zagryzą, to wtedy będą działać lub ganiać z kijami niewinne psy, no
bo te psy nie są niczemu winne, to wina ludzi, właścicieli i władz!
Do kogo iść, co robić? Nie mam już pomysłu...
Wcześniej wspomniany, widok z mego okna spod klatki, ten z lewej to suczka i żaden nie ma obroży:
![[Obrazek: 42213632143096364459.png]](http://www.hostmat.eu/images/42213632143096364459.png)
Sąsiadka mi mówiła, że tu na wiosnę, watahy psów mają wymiar nawet do około 50 osobników!
Ja jestem załamana i nie wiem jak z psem mam wyjść na spacer, bo te psy, niby nie reagują
jak ktoś idzie ale problem jest w tym, że Heron, chce atakować psy, które chodzą bez smyczy
a tym bardziej owczarki niemieckie. Nie lubi tej rasy, bo jeden w Gdyni zawsze go atakował
a on się bał bo był mały. Zapamiętał to i teraz gdy jest dorosły, to rzuca się do każdego owczarka.
A tu właśnie, widok na bezdomne psy pod moją klatką schodową. Rano były cztery, na zdjęciu
widać tylko dwa. Teraz biega już 6 i to cztery bardzo duże psy. Zauważyłam, że i ludzie boją się
wychodzić, widziałam jak kobieta tylko głowę wychyliła zaa klatki i zaglądała czy tych psów nie widać.
Co najgorsze, obdzwoniłam wszystkie najbliższe instytucje, od schronisk, policję, straż
miejską, dzielnicowych, burmistrza, straż pożarną od Ornety aż po Olsztyn i zaniemówiłam.
Nigdzie i nikt, nie odebrał ani jednego telefonu!!! Zmowa jaka czy co? Nikt nie ma dyżuru?
A może czekają aż kogoś zagryzą, to wtedy będą działać lub ganiać z kijami niewinne psy, no
bo te psy nie są niczemu winne, to wina ludzi, właścicieli i władz!
Do kogo iść, co robić? Nie mam już pomysłu...
Wcześniej wspomniany, widok z mego okna spod klatki, ten z lewej to suczka i żaden nie ma obroży:
![[Obrazek: 42213632143096364459.png]](http://www.hostmat.eu/images/42213632143096364459.png)
Sąsiadka mi mówiła, że tu na wiosnę, watahy psów mają wymiar nawet do około 50 osobników!





