Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 2.78
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Sklepy
#11

Zgadzam się z Tobą całkowicie  ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#12

(23-08-2016, 16:53 )ro_bot napisał(a):  Jeżeli jakaś instytucja zajmuje się tym,to może jak to w Polsce za drobnym"wynagrodzeniem"przymyka oko na gorszą jakość produktów kierowanych na nasz rynek,czemu wcale bym się nie zdziwił.

Masz wiedzę na ten temat, czy tak sobie pomawiasz w kosmos?

I czemu "jak to w Polsce"? Czy w innych krajach nie ma korupcji?
Odpowiedz
#13

Ptasiu, bo tak się dzieje, nawet sanepid nie pilnuje porządku jak trzeba, to akurat wiem, że tak jest.
Każdy ma układy i układziki i jak na przykład, szefowa w sklepie da w łapę, to nic nie wynajdą a jak nie
da, to znajdą coś w czymś, czego nawet nie ma.
Dam Ci taki przykład z mego życia. Zaniosłam raz do sklepu butelkę zwrotną od wody, taka z syfonem.
Nie mam zwyczaju brać paragonów i nie miałam potwierdzenia, że woda była kupowana w tym sklepie, mój błąd.
Ale!  W obrębie tego sklepu, nie ma żadnego punktu, który by taką wodę sprzedawał, chyba na dobre 20 km.
Ja byłam znaną osobą w tym sklepie, jako stała klientka i do głowy by mi nie przyszło, że nie będą chcieli przyjąć
tej butelki, wolałabym zwyczajnie wywalić na śmietnik, niż iść i użerać się za głupie 5 zł z idiotką.
Nie wzięła tej butelki a więc powiedziałam, aby wzięła sobie te 5 zł za tę butelkę bo ja jej taszczyć z powrotem nie
zamierzam i aby się wypchała. Poza tym, przyjrzałam się skrzynkom z tymi butelkami, były paskudnie brudne
nie tyle co z wierzchu, co w środku. Powiedziałam, że zgłoszę do sanepidu, jaką brudną wodę sprzedają.
A ona mi na to, że nic nie poradzą, jak taką wodę im przywieźli.

I tu tak teraz:
- to jest jej zadanie aby sprawdzić, jaki towar przyjmuje i czy nadaje się do sprzedaży.
- firma, która tę wodę sprzedaje, nie powinna takiej wody w ogóle wydawać na sklepy.

I ani sklepowa nie poniosła żadnych konsekwencji ani owa firma. A wodę dalej sprzedawali.

I kto tu jest winny jak nie instytucje wyznaczone do tego celu, jak też tym bardziej sanepid?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#14

Cytat:Masz wiedzę na ten temat, czy tak sobie pomawiasz w kosmos?
Tak sobie tylko pomawiam w kosmos w temacie importu i handlu,ponieważ nie zajmowałem się tym.
Wiedzę z własnego doświadczenia mam w temacie produkcji i usług.
Jakoś nie wydaje mi się,żeby między nimi był jakiś kosmos.

Cytat:I czemu "jak to w Polsce"? Czy w innych krajach nie ma korupcji?
Korupcja jest wszędzie.Tym większa pokusa łapownictwa im mniejsze zarobki.Mniej szkoda jak się wpadnie i wywalą ze służby.
A jak się mają nasze zarobki do zachodnich chyba się domyślasz.

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.

Odpowiedz
#15

Jak już mowa o kosmosie, to lata świetlne temu, pracowałam w sklepie i wiem do czego szefostwo jest zdolne aby tylko towar upchać.
Popracowałam raptem chyba jakoś pół roku i walnęłam tę pracę bez mrugnięcia okiem, bo nie dałabym rady, nadal w tym zawodzie
pracować, bo nie umiem oszukiwać ludzi.
Ser żółty, kazała(szefowa) obkrajać i sprzedawać dalej, mimo, że nadawał się tylko do wywalenia.
Skrzynki z chlebem, na weekend, stawiali pod ciepłym kaloryferem, od góry polewali kilkoma wiadrami wody i nakrywali
folią aby parowało. W poniedziałek, po wolnych dniach, sprzedawali ten chleb jako świeży, dzisiejszy.
Mleko było butelkowane i te słabsze procentowo, "wolniej" robiło się kwaśne, to zamieniali te pozłotka, którymi były zamykane
butelki, z tych butelek co miały więcej procent a też nadawało się do wylania. I sprzedawali nie dość, że stare i słabe mleko ale
jeszcze nie skwaśniałe, to za droższą cenę.
Waga była szalowa, to pod jedno denko, podkładali monetę, aby waga była większa, niż sprzedawany towar.
Nie zapomnę oczu starszego już dziadka w zasadzie, który na dłoni, trzymał kilka drobnych monet i prosił o pół chleba
ale świeżego bo on nie da rady pogryźć. Wzięłam najświeższy chleb jaki miałam w sklepie( z zaplecza) i już mu podawałam, jak
wpadła szefowa i rozdziawiła na mnie mordę. Niby głupa zagrała, wzięła ten chleb i zawołała mnie na zaplecze a tam bezczelnie,
zamieniła na stary chleb i kazał mi ten chleb staruszkowi sprzedać. Nie zrobiłam tego i powiedziałam, że taki to ona może
sobie jeść, bo ma jeszcze zęby ale życzę jej aby na starość, ktoś też ją uraczył starym chlebem, to może będzie w zsiadłym mleku
maczała aby przełknąć, Zdjęłam fartuch i poszłam w piz...

W mięsnym dziale jeszcze gorzej się działo ale nie chcę opisywać aby ludzi do jedzenia na zawsze nie zrazić.
Dam tylko jeden przykład, mięso, na którym zalęgły się już robaki, obmywali, podpiekali i sprzedawali jako na przykład,
pieczone mięso, steki a czasem mielone a co było w mielonych, chyba nie chcecie wiedzieć...

Tak w sklepach, mimo, że jest prywatyzacja, nadal się dzieje ale bardziej się z tym kryją i są w to wprowadzane, tylko
nieliczne "zaufane" osoby.

Sanepid tam bywał często ale szefowa dała dwie torby zawsze, czekolad i i nnych przysmaków i "nic nie wykryli".

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#16

Nie wchodzę ponownie do żadnych, w których rozdają numerki w przymierzalni za ilość sztuk do przymierzenia
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości