Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Jak już mowa o kosmosie, to lata świetlne temu, pracowałam w sklepie i wiem do czego szefostwo jest zdolne aby tylko towar upchać.
Popracowałam raptem chyba jakoś pół roku i walnęłam tę pracę bez mrugnięcia okiem, bo nie dałabym rady, nadal w tym zawodzie
pracować, bo nie umiem oszukiwać ludzi.
Ser żółty, kazała(szefowa) obkrajać i sprzedawać dalej, mimo, że nadawał się tylko do wywalenia.
Skrzynki z chlebem, na weekend, stawiali pod ciepłym kaloryferem, od góry polewali kilkoma wiadrami wody i nakrywali
folią aby parowało. W poniedziałek, po wolnych dniach, sprzedawali ten chleb jako świeży, dzisiejszy.
Mleko było butelkowane i te słabsze procentowo, "wolniej" robiło się kwaśne, to zamieniali te pozłotka, którymi były zamykane
butelki, z tych butelek co miały więcej procent a też nadawało się do wylania. I sprzedawali nie dość, że stare i słabe mleko ale
jeszcze nie skwaśniałe, to za droższą cenę.
Waga była szalowa, to pod jedno denko, podkładali monetę, aby waga była większa, niż sprzedawany towar.
Nie zapomnę oczu starszego już dziadka w zasadzie, który na dłoni, trzymał kilka drobnych monet i prosił o pół chleba
ale świeżego bo on nie da rady pogryźć. Wzięłam najświeższy chleb jaki miałam w sklepie( z zaplecza) i już mu podawałam, jak
wpadła szefowa i rozdziawiła na mnie mordę. Niby głupa zagrała, wzięła ten chleb i zawołała mnie na zaplecze a tam bezczelnie,
zamieniła na stary chleb i kazał mi ten chleb staruszkowi sprzedać. Nie zrobiłam tego i powiedziałam, że taki to ona może
sobie jeść, bo ma jeszcze zęby ale życzę jej aby na starość, ktoś też ją uraczył starym chlebem, to może będzie w zsiadłym mleku
maczała aby przełknąć, Zdjęłam fartuch i poszłam w piz...
W mięsnym dziale jeszcze gorzej się działo ale nie chcę opisywać aby ludzi do jedzenia na zawsze nie zrazić.
Dam tylko jeden przykład, mięso, na którym zalęgły się już robaki, obmywali, podpiekali i sprzedawali jako na przykład,
pieczone mięso, steki a czasem mielone a co było w mielonych, chyba nie chcecie wiedzieć...
Tak w sklepach, mimo, że jest prywatyzacja, nadal się dzieje ale bardziej się z tym kryją i są w to wprowadzane, tylko
nieliczne "zaufane" osoby.
Sanepid tam bywał często ale szefowa dała dwie torby zawsze, czekolad i i nnych przysmaków i "nic nie wykryli".
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"