Daj spokój, już nie chce mi się nawet o tym pisać.

Ogólnie, jestem z tych, co praktycznie wszystko by oddała, jeśli ktoś potrzebuje aczkolwiek tutaj gdzie
mieszkam, poznałam ludzi. Poznałam ich zamiary. Tu najchętniej każdy chciałby darmo ale jak sam, to
na swoim zdziera tyle, że włos się jeży.
Taki przykład. Miałam nowe buty na sprzedaż. Nowiutkie, tylko przymierzone i okazało się, że na lewą
nogę mi but nie wejdzie, bo mi noga puchnie a więc zapytałam znajomej czy może chce odkupić za pół
ceny. Lepsze to, niż całkiem kasę stracić, bo buty kupiłam za 700 zł. Nie, nie chciała tych butów. No bo jak
to! Dowiaduję się od drugiej osoby, że mnie obgadała, że chcę TAKIE buty sprzedać za 350 zł, że powinnam
się wstydzić. Ja nie wiem czego miałabym się wstydzić, przecież ich nie ukradłam, tylko kupiłam w firmie
Gino Rossi. Następnie widziałam, jak ona wystawiła na fejsie na sprzedaż pantofle z ceną jak za nowe a wiem, że
całe lato przychodziła w nich do pracy. Nie rozumiem tej "mentalności" ale wiem, że ludzie tu są zazdrośni, wredni, pazerni
i aby tylko wyjść na swoim a innych ogołocić. Jestem pewna, że jak zapytałaby się mnie, czy dam jej te buty, bo
ją nigdy na takie nie będzie stać. To bym jej dała, za darmo! Ale jak wiem, jacy tu są ludzie, to nie dam się
wiecznie robić w bambuko i wolę milion razy oddać komuś mniej znajomemu lub całkowicie nieznajomemu.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"