Ocena wątku:
  • 18 głosów - średnia: 2.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Przykrość- nieszczęście
#1

Jak radzicie sobie w takich sytuacjach życiowych?
Macie sprawdzone metody?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#2

Człowiek bytuje w świecie nieuporządkowanym, chaotycznym, pełnym lepszych i gorszych losowych zdarzeń. Wpływ zbiegów okoliczności na nasze życie jest jednak niepokojący – mamy naturalną skłonność do katalogowania rzeczywistości, a co za tym idzie, do jej kontrolowania. Możemy odczuwać dyskomfort, kiedy los co rusz ukazuje swoją władzę nad naszymi planami. Okazuje się, że w takiej sytuacji warto mieć potężnego wroga. I lżej jest gdy za każde złe przeżycie, obwinimy wymyślonego naszego wroga.
Odpowiedz
#3

Zgadza się, ludzie często na przykład winę zwalają na Szatana(ja z resztą też) ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#4

ja w ogóle nie umiem radzić sobie z przykrościami.. zawsze się załamuje i bardzo przejmuje

...::: A może tak już zapisane mamy w gwiazdach, że mądrości trzeba szukać u błazna :::...
Odpowiedz
#5

(22-07-2015, 15:31 )abece napisał(a):  Człowiek bytuje w świecie nieuporządkowanym, chaotycznym, pełnym lepszych i gorszych losowych zdarzeń. Wpływ zbiegów okoliczności na nasze życie jest jednak niepokojący – mamy naturalną skłonność do katalogowania rzeczywistości, a co za tym idzie, do jej kontrolowania. Możemy odczuwać dyskomfort, kiedy los co rusz ukazuje swoją władzę nad naszymi planami. Okazuje się, że w takiej sytuacji warto mieć potężnego wroga. I lżej jest gdy za każde złe przeżycie, obwinimy wymyślonego naszego wroga.

Często, kiedy już nie ma kogo obarczyć winą, a sami przed soba nie chcemy się przyznać do błędu, znajdujemy chociażby przesądy typu - czarny kot, czy pechowa trzynastka; można wtedy samego siebie uspokoić - to nie z mojej winy - splot wydarzeń... bezradny
Odpowiedz
#6

Nie wierzę w siłę szatana, ani przesądy, a z przykrościami - problemami idzie mi bardzo ciężko. Słyszałam opinię, że zbyt często stawiam najpierw dobro, czy spokój kogoś, a potem dopiero myślę o sobie i kiedy rodzą sie przykrości spada to na mnie.
Długi czas uczę się innego postępowania i zaczyna dawać to - na razie ledwo widoczne ale pozytywne efekty.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości