Myślę, że piszę to dla siebie -
Boldusia - 24-04-2018
I think I'm writing this for myself - myślę, że piszę to dla siebie.
To Mozart powiedział komponując swoje Requiem.
Nie boisz się ciemności, boisz się tego, co w niej jest.
Nie boisz się wysokości, boisz się z niej spaść.
Nie boisz się ludzi dookoła, boisz się ich reakcji.
Nie boisz się kochać, boisz się, że ktoś nie odwzajemni tego.
Nie boisz się pozwolić komuś odejść, boisz się rzeczywistości, w której go nie ma.(sweet smile)
Czy ludzi doceniamy dopiero wtedy, gdy ich zabraknie?
RE: I think I'm writing this for myself -
jozekkg - 24-04-2018
Niekoniecznie. Często też kogoś doceniamy, jak go dobrze poznamy. Zdarza się jednak, że nie zdążymy.
RE: I think I'm writing this for myself -
Boldusia - 24-04-2018
(24-04-2018, 11:40 )jozekkg napisał(a): Niekoniecznie. Często też kogoś doceniamy, jak go dobrze poznamy. Zdarza się jednak, że nie zdążymy.
Mozart czuł się niedoceniany, zresztą chyba tak było.
A jak nie zdążymy, to co wtedy? Żal czy co?
RE: I think I'm writing this for myself -
jozekkg - 24-04-2018
Wiele wielkich ludzi było niedocenianych za swojego życia.
Jak nie zdążymy, to rzeczywiście często żal, wstyd, wyrzuty sumienia...
RE: I think I'm writing this for myself -
Boldusia - 24-04-2018
(24-04-2018, 12:25 )jozekkg napisał(a): Wiele wielkich ludzi było niedocenianych za swojego życia.
Jak nie zdążymy, to rzeczywiście często żal, wstyd, wyrzuty sumienia...
No, to jest prawda.
I myślimy sobie, mogłam bardziej, lepiej to okazać , może słowami powiedzieć, coś zrobić.
Dzięki Józek, fajnie napisane.
RE: I think I'm writing this for myself -
Wąsatka - 24-04-2018
Różnie z tym bywa. Czasami doceniamy przez zaistniałą sytuację, bo uświadamiamy sobie, że mogliśmy stracić Kogoś ważnego.
RE: Myślę, że piszę to dla siebie -
hogan - 24-04-2018
Ludzi doceniamy za życia, po śmierci tylko rozpamiętujemy kto jaki był.
Za to gdy kogoś stracimy gdy żyje, na przykład przy rozstaniu, możemy doceniać lub gardzić.
Wszystko w tym przypadku zależy od tego, czy mamy w sobie na tyle kultury aby rozstać się
na miłym gruncie, czy jako wrogowie gdy tej kultury zabraknie.
Mój ex był "potworem" ale potrafiliśmy mimo wszystko rozstać się na gruncie neutralnym.
RE: Myślę, że piszę to dla siebie -
Boldusia - 24-04-2018
(24-04-2018, 15:02 )Wąsatka napisał(a): Różnie z tym bywa. Czasami doceniamy przez zaistniałą sytuację, bo uświadamiamy sobie, że mogliśmy stracić Kogoś ważnego.
Nie wiem co odpowiedzieć. I trudno się z tym nie zgodzić.
I jeśli zdążymy to jest sukces, i oby tak zawsze było.
(24-04-2018, 15:22 )hogan napisał(a): Ludzi doceniamy za życia, po śmierci tylko rozpamiętujemy kto jaki był.
Za to gdy kogoś stracimy gdy żyje, na przykład przy rozstaniu, możemy doceniać lub gardzić.
Wszystko w tym przypadku zależy od tego, czy mamy w sobie na tyle kultury aby rozstać się
na miłym gruncie, czy jako wrogowie gdy tej kultury zabraknie.
Mój ex był "potworem" ale potrafiliśmy mimo wszystko rozstać się na gruncie neutralnym.
Nie gardzę ludźmi, mogę tylko nie szanować tego co ktoś robi.
Myślę, że nie tylko rozpamiętujemy, doceniamy też.
Dobrze, tej kultury wam nie zabrakło, różnie z tym bywa, to prawda.
RE: Myślę, że piszę to dla siebie -
hogan - 24-04-2018
Nie piałam o Tobie lecz ogólnie

Wiele par rozstaje się jak wrogowie ze wzgardą do drugiej połówki, do której przed rozstaniem mówili "kocham Cię".
To jaka ta wcześniej miłość była, skoro teraz siebie wzajemnie nienawidzą?
RE: Myślę, że piszę to dla siebie -
Boldusia - 24-04-2018
(24-04-2018, 18:13 )hogan napisał(a): Nie piałam o Tobie lecz ogólnie 
Wiele par rozstaje się jak wrogowie ze wzgardą do drugiej połówki, do której przed rozstaniem mówili "kocham Cię".
To jaka ta wcześniej miłość była, skoro teraz siebie wzajemnie nienawidzą?
Tak.
A ja odpisałam jak myślę. Mam do tego prawo.