Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez Boldusia - 15-11-2017, 19:46
Łukasz Grass w swojej reporterskiej opowieści prezentuje biografię Jerzego Górskiego.
Pierwsza część jest przerażająca, druga krzepiąca. Górski w młodości poddał się nałogom( tu wymienionym przez Siwego- Autora tematu),
co doprowadziło go do więzienia.
Pod wpływem Marka Kotańskiego zmienił swoje życie, zaczął uprawiać biegi długodystansowe, wyzwolił się z uzależnień,
stał się wybitnym sportowcem. Największy sukces Jerzego Górskiego to nieoficjalne mistrzostwo świata w triathlonie.
W człowieku jest siła.
Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą. Piękne to.
Pierwsza część jest przerażająca, druga krzepiąca. Górski w młodości poddał się nałogom( tu wymienionym przez Siwego- Autora tematu),
co doprowadziło go do więzienia.
Pod wpływem Marka Kotańskiego zmienił swoje życie, zaczął uprawiać biegi długodystansowe, wyzwolił się z uzależnień,
stał się wybitnym sportowcem. Największy sukces Jerzego Górskiego to nieoficjalne mistrzostwo świata w triathlonie.
W człowieku jest siła.
Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą. Piękne to.
Napisane przez hogan - 14-11-2017, 0:37
Myślę, że autorowi chodzi o reklamę książki a więc tu, zgadza się pierwszy przykład.
Jak chodzi o bohatera książki, to nie sądzę aby zależało mu na mediach, jak też o tym, że ludzi to nie interesuje.
Obstaję nawet przy tym, że to ludzi z nałogami, mobilizuje.
Jak chodzi o bohatera książki, to nie sądzę aby zależało mu na mediach, jak też o tym, że ludzi to nie interesuje.
Obstaję nawet przy tym, że to ludzi z nałogami, mobilizuje.
Napisane przez Wąsatka - 13-11-2017, 23:39
Pisząc o skrajności, myślałam bardziej o tym, że w większości przypadków osoby odbijające się od dna, potrzebują ciągłej adrenaliny
Są dwie możliwości:
Są dwie możliwości:
- Raczej słyszy się o takich ekstremalnych przypadkach, bo są bardziej medialne
- Takich mniej skrajnych przypadków jest niewielka ilość i ludzi to nie interesuje.
Napisane przez karbon - 12-11-2017, 14:01
Możliwe. Nawet w całości nie przeczytałem pierwszego postu.
Napisane przez hogan - 12-11-2017, 12:38
No to nie wpadł w skrajność, jeśli o to chodzi.
Napisane przez karbon - 12-11-2017, 7:15
(12-11-2017, 1:11 )hogan napisał(a): Tylko, że w tym przypadku, gdzie widzisz skrajność albo co dla Ciebie jest skrajnością?
Zapewne chodzi o to że był u dna a potem był świetnym sportowcem który osiągał wybitne wyniki.
Napisane przez hogan - 12-11-2017, 1:11
Tylko, że w tym przypadku, gdzie widzisz skrajność albo co dla Ciebie jest skrajnością?
Napisane przez Wąsatka - 12-11-2017, 0:57
Zawsze mnie dziwi, dlczego ludzie lądujący na samym dnie żeby się odbić, wpadają w skrajność.
Napisane przez hogan - 11-11-2017, 21:27
I co mam z tym zrobić?
Po pierwsze nie ten dział. To do książek a nie do zdrowia, bo to reklama książki jest.
Po drugie, nie mam siły na usuwanie teraz wszystkich kodów.
Po trzecie, więcej niż dwa zdjęcia.
Edit. Poprawione
Po pierwsze nie ten dział. To do książek a nie do zdrowia, bo to reklama książki jest.
Po drugie, nie mam siły na usuwanie teraz wszystkich kodów.
Po trzecie, więcej niż dwa zdjęcia.
Edit. Poprawione
Napisane przez Siwy - 11-11-2017, 19:23
Autor: ŁUKASZ GRASSR
onet.pl
Czternaście lat ćpał, pił alkohol i palił papierosy, a ważąc 48 kilogramów, był bliski śmierci, przechodząc detoks we wrocławskim szpitalu. Uratował go Monar i sport. Po 6 latach treningu wygrał prestiżowe zawody triathlonowe Double Ironman w USA (prawie 8 kilometrów pływania, 360 kilometrów jazdy rowerem i 84 kilometry biegu).
8 listopada do księgarń trafi powieść biograficzna o Jerzym Górskim, autorstwa Łukasza Grassa "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą". Postać Górskiego zainspirowała także Łukasza Palkowskiego do nakręcenia filmu pt. "Najlepszy" z Jakubem Gierszałem w roli głównej.
Jurka poznałem 6 lat temu. Spotkaliśmy się w kawiarni niedaleko Dworca Centralnego w Warszawie. Przywitałem go słowami: „Dzień dobry panu”, a on natychmiast skrócił dystans – „Jurek jestem, w naszym środowisku mówimy sobie na ty”.
To „środowisko” jest specyficzne. Można w nim spotkać ludzi po przejściach, wysokoreaktywnych, ponadprzeciętnie ambitnych, potrzebujących sporej dawki adrenaliny i wyzwania – wtedy czują, że żyją. Bardzo często słychać opowieści typu „grubo było”. Sam taką miałem. Zrzucenie nadwagi ze 103 do 78 kg i powrót do sportu po latach zaniedbań, sporo zmieniły w moim życiu. Jerzy Górski również.
Na jego historię natknąłem się w internecie w 2011 roku, kiedy wracałem z Roth w Niemczech ze swoich pierwszych w życiu zawodów na dystansie Ironman (prawie 4 kilometry pływania, 180 km jazdy rowerem i 42 km biegu). Maraton, który jest ostatnią konkurencją w długodystansowym triathlonie, dał mi w kość. Zastanawiałem się, jaką walkę musiał stoczyć ktoś, kto wygrał podwójnego Ironmana, a już zupełnie niewytłumaczalnym był dla mnie fakt, jak można było tego dokonać, mając przeszłość narkomana.
Gdyby chcieć zamknąć opowieść o Górskim w jednym zdaniu, mogłoby ono brzmieć mniej więcej tak: 14 lat uzależnienia od narkotyków (morfina i heroina), papierosów i alkoholu, milicyjny dołek, wyrok 2 lat więzienia za włamania do aptek, kilka zakładów karnych, leczenie na oddziale dla narkomanów w szpitalu psychiatrycznym, 2 lata leczenia w Monarze, 6 lat treningu sportowego, ukończony bieg na 100 mil w Kalifornii, kilka ultramaratonów, biegów 24-godzinnych, aż w końcu wygranie Double Ironmana (prawie 8 kilometrów pływania, 360 kilometrów jazdy rowerem i 84 kilometry biegu).
Dziś Jerzy ma 63 lata. Kiedy pierwszy raz sięgnął po morfinę miał 15. Był rok 1969. Czternaście lat później, w wieku 29 lat, wykończony i balansujący na granicy życia i śmierci, trafił do Monaru, gdzie rozpoczął dwuletnią terapię i przygodę ze sportem.
Więcej o Jerzym Górskim, tutaj pod linkiem.
onet.pl
Czternaście lat ćpał, pił alkohol i palił papierosy, a ważąc 48 kilogramów, był bliski śmierci, przechodząc detoks we wrocławskim szpitalu. Uratował go Monar i sport. Po 6 latach treningu wygrał prestiżowe zawody triathlonowe Double Ironman w USA (prawie 8 kilometrów pływania, 360 kilometrów jazdy rowerem i 84 kilometry biegu).
8 listopada do księgarń trafi powieść biograficzna o Jerzym Górskim, autorstwa Łukasza Grassa "Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą". Postać Górskiego zainspirowała także Łukasza Palkowskiego do nakręcenia filmu pt. "Najlepszy" z Jakubem Gierszałem w roli głównej.
Jurka poznałem 6 lat temu. Spotkaliśmy się w kawiarni niedaleko Dworca Centralnego w Warszawie. Przywitałem go słowami: „Dzień dobry panu”, a on natychmiast skrócił dystans – „Jurek jestem, w naszym środowisku mówimy sobie na ty”.
To „środowisko” jest specyficzne. Można w nim spotkać ludzi po przejściach, wysokoreaktywnych, ponadprzeciętnie ambitnych, potrzebujących sporej dawki adrenaliny i wyzwania – wtedy czują, że żyją. Bardzo często słychać opowieści typu „grubo było”. Sam taką miałem. Zrzucenie nadwagi ze 103 do 78 kg i powrót do sportu po latach zaniedbań, sporo zmieniły w moim życiu. Jerzy Górski również.
Na jego historię natknąłem się w internecie w 2011 roku, kiedy wracałem z Roth w Niemczech ze swoich pierwszych w życiu zawodów na dystansie Ironman (prawie 4 kilometry pływania, 180 km jazdy rowerem i 42 km biegu). Maraton, który jest ostatnią konkurencją w długodystansowym triathlonie, dał mi w kość. Zastanawiałem się, jaką walkę musiał stoczyć ktoś, kto wygrał podwójnego Ironmana, a już zupełnie niewytłumaczalnym był dla mnie fakt, jak można było tego dokonać, mając przeszłość narkomana.
Gdyby chcieć zamknąć opowieść o Górskim w jednym zdaniu, mogłoby ono brzmieć mniej więcej tak: 14 lat uzależnienia od narkotyków (morfina i heroina), papierosów i alkoholu, milicyjny dołek, wyrok 2 lat więzienia za włamania do aptek, kilka zakładów karnych, leczenie na oddziale dla narkomanów w szpitalu psychiatrycznym, 2 lata leczenia w Monarze, 6 lat treningu sportowego, ukończony bieg na 100 mil w Kalifornii, kilka ultramaratonów, biegów 24-godzinnych, aż w końcu wygranie Double Ironmana (prawie 8 kilometrów pływania, 360 kilometrów jazdy rowerem i 84 kilometry biegu).
Dziś Jerzy ma 63 lata. Kiedy pierwszy raz sięgnął po morfinę miał 15. Był rok 1969. Czternaście lat później, w wieku 29 lat, wykończony i balansujący na granicy życia i śmierci, trafił do Monaru, gdzie rozpoczął dwuletnią terapię i przygodę ze sportem.
Więcej o Jerzym Górskim, tutaj pod linkiem.
